Władze powiatu likwidują oddział długotrwałej opieki medycznej w szpitalu

OBORNIKI. Pomimo okresu wakacyjnego przewodniczący rady powiatu zwołał nadzwyczajną sesję, na której radni mieli przegłosować uchwałę, najprościej mówiąc, tworzącą w miejscu oddziału długotrwałej opieki medycznej (DOM) nowy oddział ortopedyczny.  Projekt likwidacji w Obornikach opieki nad ludźmi starymi, schorowanymi i niedołężnymi przedstawiła koalicja PO-SLD-Samoobrona, kilka tygodni po tym, jak z jej inicjatywy podniesiono w kryzysie pensję staroście.

Radny Kazimierz Zieliński w imieniu radnych PSL i SiG zawołał jednak: „hola, nie tak szybko”. Zanim podniesiemy rękę za bardzo potrzebną ortopedią, musimy najpierw wiedzieć, co się stanie z pacjentami z równie potrzebnej długotrwałej opieki medycznej. 

Radnemu Zielińskiemu i jego kolegom problem tłumaczyli kolejno dyrektor szpitala i sekretarz powiatu, a z tłumaczenia wynikało, iż oddział długotwałej opieki medycznej jest całkowicie niedochodowy, podczas gdy ortopedia gwarantuje wysoki kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia i co za tym idzie znaczny zarobek. 

Zieliński, wraz z radnymi Paszykiem, Kuźniakiem i Bździakiem, wciąż upierał się, że szpital nie musi zarabiać, a jeśli jednak zarobi, to dobrze i stać go na utrzymanie długoterminowej opieki nad najsłabszymi.

Radni Stowarzyszonych i Gospodarnych twierdzili: nigdy nie zgodzimy się na wyrzucenie ze szpitala osób chorych i pozbawionych opieki w imię ekonomii. W odpowiedzi usłyszeli od radnych PO, że dla pięciu osób znajdzie się „jakaś” salka na internie, a reszta może iść do „jakiegoś” hospicjum. Radnym opozycji tych „jakiś” wciąż było jednak za dużo. Żądali jasnej odpowiedzi, co stanie się z pacjentami DOM, gdy w salach tego oddziału powstanie ortopedia. 

Sekretarz powiatu Piotr Sitek (PO) przypomniał, że powiat nie ma żadnych placówek opiekuńczych. Nie ma domu dla ludzi starych, tak jak i nie ma ośrodka dla dzieci. Zdaniem Zielińskiego (PSL), kiedy zlikwiduje się oddział długoterminowej opieki, to najsłabszym nic już nie zostanie. Gdy wywiezie się chorych do hospicjów, będzie trzeba za nich drogo płacić. Piotr Sitek doprecyzował, że zapłacą za to gminy, nie powiat oraz przypomniał, że to rząd Tuska zdecydował o likwidacji DOM-ów. Paweł Bździak (SiG) doprecyzował, że rząd nie zdecydował o żadnej likwidacji, lecz jedynie wycofał się z finansowania. To wieka różnica, bo oddział może dalej istnieć. 

Zieliński trwał na swym stanowisku twierdząc, że od początku powiatu mówiłem zawsze, że nie pozwolę tknąć DOM, jeśli czegoś w zamian nie zrobimy. Dyskusja popłynęła w kierunku innych form opieki, jak na przykład ewentualny Zakład Opieki Medycznej. To wiąże się jednak z rozbudową szpitala, a takiego planu nie ma. 

Tu jednak dyrektor szpitala Małgorzata Ludzkowska zdradziła: jest taki program. Okazało się, że istnieje już program funkcjonalno-użytkowy szpitala. Zarząd powiatu program ów zakupił za kwotę poniżej  14 tys. euro. – Dlaczego radni go nie poznali? – pytał Zieliński. – Macie tak ważny dokument a każecie nam głosować o zmianach, kryjąc go jednocześnie przed nami? – dziwili się jego koledzy radni. 

– Zarząd go poznał – odparł spokojnie starosta Wańkowicz (PO), a były starosta Żuromski wtrącił – ale ja nie.  W tej sytuacji Wańkowicz przyniósł ów tajemniczy program użytkowo-funkcjonalny, który zakłada konieczną rozbudowę lecznicy o nowy, trzykondygnacyjny gmach. Jego pobieżnie liczony koszt, to ponad 20 mln zł w stanie surowym. Program budowy Zakładu Opieki Medycznej skrytykował zaraz wicestarosta Gronostaj (Samoobrona): jest zbyt duży, zbyt obszerny i zbyt kosztowny. – Kto podjął decyzje, że on jest błędny? – zapytał go Zieliński. – Może trzeba było zostawić decyzje radnym? 

Dyskusja wyraźnie przeszła w stronę ogólnego planu funkcjonowania szpitala. Ktoś coś postanowił, a radni mieliby to jedynie przyklepnąć – tak można owe dysputy streścić. Opozycja rzekła mocno „nie”. Pokażcie najpierw co i pokażcie, za ile, a na koniec pokażcie skąd na to wziąć, a my będziemy dyskutować i decydować. 

Członek zarządu powiatu Adam Olejnik (PO) zapewniał, że zarząd wie wszystko, bo już to szczegółowo przedyskutował. Jednak Antoni Żuromski, też przecież członek zarządu,  stanowczo zaprzeczył. Stwierdził, że debata jest jednak konieczna, a jej brak wręcz obraźliwy. – Potrafimy cały zarząd siedzieć i opowiadać na temat nagrody dla dyrektora, nie możemy się jednak zebrać, aby omówić sprawy strategii szpitala, to jest nie tak. Tak samo rękę się podniesie na temat podwyżki dla starostów i na to są pieniądze, na to jest debata, natomiast na temat szpitala debaty nie może być? To chyba jest wręcz obraźliwe dla nas. 

Olejnik zarzucił byłemu staroście, że ten nie rozumie, o czym się mówi i dalej maglowano temat ortopedii. Opozycja twierdziła, że jest całym sercem za ortopedią, ale przedtem chce usłyszeć, w jaki sposób będzie rozwiązany problem osób przebywających dziś w przyszłych pomieszczeniach nowego oddziału.  Takiego planu nikt jednak nie przewidział, więc dyskusja trwała kolejne godziny. Ostatecznie radni PSL i SiG zgodzili się poprzeć projekt tworzenia nowego oddziału szpitalnego, pod warunkiem jednak, że jeszcze w sierpniu rządzący wrócą do tematu długotrwałej opieki medycznej i zaproponują rozwiązanie problemu.

Niestety, sesja jeszcze raz wykazała, że rządzący podrywają się do działania jedynie w obliczu zagrożenia, resztę czasu marnotrawią na rzeczy nieważne i podwyższanie pensji. Tylko cześć radnych pochyliła się nad losem najbiedniejszych i najsłabszych.   

Podobne artykuły