Nowoczesny kafar, saperzy i chuligani

OBORNIKI. Wciąż dobre tempo utrzymują pracownicy grudziądzkiej firmy MEL BUD budujący nowy jaz na Wełnie. Podczas minionego tygodnia rozebrali dawną konstrukcję jazu i zbadali murowane podpory. Te okazały się tak dalece niepewne, że postanowiono je zburzyć. 

Aby nie tracić czasu na rozbijanie twardych murów i betonów, zlecono ich wysadzenie saperom. Kilka otworów, ładunek wybuchowy i bardzo szybko podpory zamieniły się w kupkę gruzu. Następnie zasypano część dawnego koryta rzeki, by spłycić przepławkę a jednocześnie zwiększyć siłę przepływu wody w zacieśnionym korycie. 

Po skonstruowaniu przepławki na północ od jazu niebawem rozpoczną się prace przy odcinku południowym. W tym celu zostaną wbite, lub raczej wciśnięte w dno rzeki kilkumetrowe stalowe grodzice. Licznie przybywający na plac budowy oborniczanie mogli już podziwiać sprawność nowoczesnego sprzętu. Kafar w niczym nie przypomina dawnej machiny tłukącej wielkim młotem w stalowe pale lub płyty. Wykorzystując silne drgania, stalowe grodzice są wciskane kilka metrów w ilaste dno rzeki z taką siłą, że czasem aż widać nad wodą obłoczek pary wodnej. 

Grudziądzcy mostowcy chwalą plac budowy i sprzęt. Chwałą też pogodę i  materiały. Podobają się im Oborniki, ale mają i uwagi krytyczne. Jest to problem chuligaństwa wśród zbierającej się w lasku przy śluzie młodzieży. Alkohol, zaczepki i bójki a do tego agresywna postawa wobec całego świata i wulgarny język dopełniają obrazu, który muszą tam wciąż obserwować. Gdy zapytali młodego człowieka, dlaczego właśnie tam się zbierają, odparł im – bo policja tu się boi do nas przyjść.  

– Coś jest na rzeczy, potwierdzają grudziądzanie, policji tu faktycznie nie widzieliśmy. U nas jest to nie do pomyślenia. Należy mieć zatem nadzieję, że kiedyś i w to miejsce wróci ład i porządek. Tym bardziej, że tempo robót jest tak dobre, iż za rok o tej porze okolica śluzy zmieni się wprost nie do poznania.

Podobne artykuły