Utracone pieniądze szpitala

OBORNIKI. Niedawno pisaliśmy o utracie przez szpital powiatowy kwoty 1,3 mln złotych należnych mu z tzw. paragrafu 203. Nie dostaje tych pieniędzy wyłącznie z powodu zagubienia dokumentów mogących udowodnić wykonanie zadań nadumownych przez personel lecznicy. Tak najkrócej można streścić wspomniany artykuł. 

Jednak z wyliczeń dyrektor Ludzkowskiej wynika, że nie podaliśmy pełnej kwoty, bo ta wynosi aż 1 mln 530 tysięcy złotych. Jest to kwota ogromna, za którą można załatwić wiele bolączek placówki. Gdyby nie tajemnicze zaginięcie dokumentacji z lat minionych, można by udowodnić w sądzie swoją rację i odzyskać pieniądze. Dla przykładu zrobił tak szpital w Wągrowcu, odzyskując ponad milion złotych. 

Z takiego zastrzyku najbardziej ucieszyłyby się zapewne beneficjentki słynnego paragrafu 203 – czyli pielęgniarki. Mało kto wie, że średni personel obornickiego szpitala powiatowego jest najgorzej opłacany wśród pielęgniarek i położnych w całej Wielkopolsce. Nie wszyscy też wiedzą, że doskonale przygotowana zawodowo pielęgniarka z 20 letnim stażem, posiadająca wyższe wykształcenie otrzymuje w obornickiej lecznicy zaledwie 1740 złotych uposażenie zasadniczego. Dlatego pielęgniarki odchodzą choćby do Kowanówka wiedząc, że gdzie indziej zaczną za tą samą pracę otrzymywać od 2000 złotych co najmniej. 

Na skutki takiej polityki kadrowej nie trzeba długo czekać – twierdzi Alina Antowska przewodnicząca zakładowej organizacji związkowej pielęgniarek i położnych przy szpitalu w Obornikach. – Już teraz dochodzi do takich sytuacji w naszej pracy, że nie można ułożyć grafiku dyżurów, bo pielęgniarek jest zbyt mało. Jej zdaniem zatrudnianie pielęgniarek na umowy cywilno-prawne nie jest wyjściem z tej trudnej sytuacji i w żaden sposób nie rozwiązuje problemu. 

Ten narasta i może doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji w funkcjonowaniu szpitala. Pielęgniarki prowadzą spór zbiorowy z dyrekcją szpitala, jednak jedynym jego rezultatem była zaledwie 100 złotowa podwyżkę w 2008 roku.

Trudno za ten stan winić sam szpital, ponieważ nie ma on pieniędzy na podwyżki. Choć brak jej poważnego zadłużenia, to liczne inwestycja na kilku frantach powodują, iż nie prędko dyrektor Ludzkowska znów otworzy pielęgniarkom kasę. 

Sytuację poprawiłaby, według przewodniczącej związku zawodowego, pomoc w finansowaniu inwestycji. Wtedy szpital mógłby przeznaczyć części pieniędzy na podwyżki. Sprzęt kupują szpitalowi poszczególne gminy. Wiele rzeczy załatwił dzięki swej wyjątkowej charyzmie ordynator chirurgii Robert Brdąkała. Oiom dokończyli w lwiej części oborniccy rzemieślnicy. Jednak szpital – a zwłaszcza chirurgia – potrzebują łóżek i jeszcze raz łóżek. 

Alina Antowska wraz z koleżankami bardzo liczy na starostwo. Tymczasem urzędnicy i zarząd powiatu nie mogą sobie z tym problemem poradzić i pieniądze zewnętrzne wciąż przepływają Obornikom koło nosa. 

Podobne artykuły