Ilu jeszcze musi ucierpieć?

KOWANÓWKO. Prawdopodobnie złe warunki meteorologiczne mogły nie pozostać bez wpływu na przyczynę karambolu do którego doszło w minioną sobotę około godziny 19:30 na drodze nr krajowej nr 11 na wysokości Kowanówka.

Podczas gdy kierujący samochodem marki Opel Tigra mieszkaniec Kowanówka przystanął przy środku jezdni, aby przepuścić jadący z przeciwka od strony Parkowa samochód, a następnie skręcić w lewo w ulicę Sosnową, najechał na tył jego auta 29-letni mieszkaniec Szamotuł, także jadący od strony Obornik Skodą Fabia.

Uderzenie obróciło i wypchnęło Opla pod nadjeżdżający z przeciwka samochód marki Cinquecento z mieszkańcami Szamotuł. Gdy Cinquecento uderzyło w bok Opla, najechał na nie jadący za nim samochód marki Rover 200, prowadzony przez mieszkankę Poznania. 

Wskutek wypadku ucierpiało aż pięć osób i z różnymi obrażeniem trafiło pod troskliwą opiekę szpitala powiatowego w Obornikach. Nie ucierpiała kierująca Roverem, ani starszy mężczyzna prowadzący Skodę. 

Prawdopodobną przyczyną wypadku mogło być wpadniecie w poślizg przez ostro hamującego kierowcę Fabii na skutek złych warunków pogodowych.

W  tym miejscu do wypadków dochodzi bardzo często. Tylko nasza gazeta opisała już co najmniej 30 zdarzeń drogowych w których zginęło kilka osób, a wiele innych odniosło różne obrażenia. Mieszkańcy Kowanówka pytają: „jak długo jeszcze wracając do domu będą się czuć jak tarcze na strzelnicy”. Gdyby powstał tam wreszcie od dawna zapowiadany trzeci pas ruchu dla aut oczekujących na lewoskręt, do tych wypadków mogłoby wcale nie dochodzić. 

Dyrekcja drogi  krajowej tłumaczy, że ma już projekt przebudowy i wszelkie pozwolenia. Brak jej jedynie pieniędzy. Były przeznaczony na to środki, ale skutkiem kryzysu rząd je wycofał. Program przebudowy dróg, w ramach programu Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego (BRD), ma zamiar sfinansować przebudowę z pieniędzy, które ewentualnie zostaną z przetargów na inne drogi krajowe.

Ile w tym czasie ucierpi jeszcze osób na skrzyżowaniu w Kowanówku, żadne kalkulacje nie podają. Obawiamy się, że nie raz napiszemy jeszcze o wypadku w tym miejscu.

Podobne artykuły