Policja uwalniała policję, czyli wielkie kłopoty bossa z Ryczywołu

RYCZYWÓŁ. Pewna firma transportowa z Ryczywołu ma od pewnego czasu kłopoty z fiskusem. Na tyle poważne są to kłopoty, że sprawą zajął się Urząd Kontroli Skarbowej (UKS), czyli inaczej mówiąc, policja skarbowa. Po wizycie inspektorów w Ryczywole skala kłopotów zdecydowanie się jednak zwiększy – i to nie za sprawą tego co ujrzeli w księgach, ale za sprawą niecodziennego przyjęcia lub raczej „niecodziennego pożegnania”.

W miniony poniedziałek na teren siedziby firmy wjechał samochód policji skarbowej. Wysiadło zeń trzech inspektorów. Weszli do firmy i poprosili o rozmowę z właścicielem. Od pracowników usłyszeli, że go nie ma i nie będzie. Inspektorzy zapytali zatem o księgową. Jej też nie ma – usłyszeli – nie często tu bywa, ponieważ ma biuro w Wągrowcu. 

Widząc, że niewiele uzyskają ruszyli do auta, aby z firmy wyjechać. Tu jednak zaczął się problem.

„Ktoś” zamknął na głucho mocną bramę.  Inspektorzy skarbówki zostali uwięzieni na terenie bazy. Prośby o wypuszczenie nie odniosły żadnego skutku, gdyż „zginął” gdzieś klucz od bramy. Nie widząc innego wyjścia uwięzieni zadzwonili po policję. 

Z Obornik przybyła ekipa funkcjonariuszy, którzy uwolnili inspektorów. Pracownicy firmy tłumaczyli się, że może wiatr lub jakieś nieznane siły zamknęły ciężką bramę i zatrzasnęły kłódkę. 

Choć rzecznik policji odmówił nam komentarza do tego dziwnego zdarzenia, nasza redakcja przeprowadziła własne śledztwo, a jego wyniki okazały się zaskakujące.

Gdy inspektorzy UKS wkroczyli do firmy, powiadomiono o tym telefonicznie właściciela. Ten albo był na terenie i czmychnął, albo go nie było, a jedynie przez telefon nakazał zatrzymać ich każdym sposobem i na tak długo, by nie zdołali do godziny 17:00 dotrzeć do Wągrowca. Dało mu to czas, żeby przed kontrolą dojechać do księgowej i dokonać w księgach zmian dla niego korzystnych oraz ukryć to, co nie powinno wpaść w ich ręce. 

Gdy inspektorzy odzyskali wolność ruszyli szybko w kierunku Wągrowca. Tam niemal „zjechali” się równocześnie z właścicielem firmy. Co mieli sprawdzić sprawdzili. Sprawdzili także licencję biura księgowego, obiecując osobne postępowanie. 

Na nasze pytanie – czy właściciela firmy transportowej z Ryczywołu czeka wobec tego zdarzenia jakieś szczególne potraktowanie – urzędniczka UKS odpowiedziała nam":  tak. Oczywiście, że tak i będzie to bardzo dokładna kontrola. A mówiąc te słowa położyła szczególny akcent na słowo „bardzo”. Osoby znające choć nieco Urzędy Kontroli Skarbowej mogą potwierdzić, że najgorszemu wrogowi lepiej tego nie życzyć.

Na grube kłopoty narazili się też pracownicy firmy, którzy „pozbawili wolności, funkcjonariuszy państwowych podczas pełnienia przez nich obowiązków służbowych”. Grozi im za to odpowiedzialność karna.

Wygląda więc na to, że mając problem, spośród wielu możliwych wariantów rozwiązania go, właściciel firmy z Ryczywołu wybrał ten zdecydowanie najgorszy. 

Podobne artykuły