Wyroki w sprawie afery wodociągowej

OBORNIKI. Gdy się w ubiegłym roku okazało, że badanie wód ściekowych wykonuje firma bez uprawnień, obornicka spółka wodno-kanalizacyjna stanęła przed koniecznością zapłacenia ogromnej, wielomilionowej kary. Nowy prezes spółki Tomasz Augustyn podjął natychmiast negocjacje w jej sprawie a winnych afery zwolnił z pracy. 

Były to trzy osoby tworzące komisję wybierającą firmę wykonującą badania. Warto dodać, że w owej trójce zasiadali syn znanego w Obornikach polityka z SLD i szwagierka byłego prezesa. Zwolnieni dyscyplinarnie z pracy zaskarżyli decyzję prezesa przed sądem pracy. 

Proces trwał bez mała rok i miał dośc burzliwy przebieg. Adwokaci skarżących, jak i oni sami, nie stronili do pokazania zarządu PWiK w możliwie najmniej korzystnym świetle. Dotarliśmy do materiałów z których wynika, iż jedna z pań twierdziła, że skutkiem zwolnienia jej z pracy poroniła, inna starała się przekonać sąd, że z powodu afery jej dziecko nie dostało się do przedszkola. W tym przypadku sprawdziliśmy i to. Okazało się, że dziecko zwolnionej jest na liście przyjętych do przedszkola.  

Obie panie były zdania, że wielomilionową karę przedsiębiorstwo może zapłacić, bo posiada znaczny majątek, więc po co robić problemy. 

Ze skarżącymi zmagał się na sali sądowej prezes Augustyn i choć sam odmówił nam jakiegokolwiek komentarza, trzeba mieć świadomość, że bez wątpienia nie było mu łatwo utrzymać w mocy swą decyzję.   Wreszcie zapadł wyrok odrzucający pozwy byłych pracowników PWiK. Prócz tego sąd nakazał im pokryć koszty po 3000 złotych, nie wspominając o honorariach adwokackich. Wyrok nie jest prawomocny. Sprawa jest o tyle dla wszystkich ważna, że spółka wodnokanalizacyjna jest w całości własnością obornickich podatników i to w rzeczywistości oni poniosą koszty zawinionej przez zwolnione osoby kary.

Podobne artykuły