Sąd szorstko nastawiony do powiatu

POWIAT OBORNICKI, ROGOŹNO. Gdy pewien przedsiębiorca wykonywał wymianę ogrzewania w Zespole Szkół im H.  Cegielskiego w Rogoźnie okazało się, że prócz tego co w projekcie, trzeba wykonać jeszcze kilka prac i wymienić więcej grzejników niż pierwotnie wyliczono oraz zastosować grubsze rury, gdyż inaczej nie będzie oczekiwanego efektu. Dostał na to zgodę i wykonał, co miał wykonać. Zużył więcej materiału niż pierwotnie przewidywano. Gdy jego faktura dotarła do władz powiatu obornickiego, te stwierdziły, że nie zapłacą. Przedsiębiorca wyliczył owe niedoszacowanie na 71 tys. zł, a nie mogąc wynegocjować należnych mu pieniędzy, pozwał powiat do sądu i – jak łatwo zgadnąć – sprawę wygrał. 

Sąd nakazał powiatowi obornickiemu wypłacić  przedsiębiorcy dodatkowo  33 tys. zł, w tym 12 tys. to koszty sądowe, a resztę stanowią odsetki – nie wspominając już o kwocie głównej. 

Radni pytali starostę, jak to jest, że od 2006 roku wiadomo, że winę za zamieszanie ponosi projektant ogrzewania i powiat nie chce go obciążyć. W imieniu starosty Wańkowicza wypowiedział się radca starostwa. Uważa on, że można pozwać grono projektantów, ale to nie będzie łatwe. Jeden z projektantów był w sprawie świadkiem, co go w zasadzie wyklucza. Czy projekt był nieprecyzyjny, czy zachowano w nim należytą staranność, nie do końca wiadomo. – Jeżeli jednak dowiedzie się braku dbałości w projekcie, to powiat będzie musiał jeszcze wykazać, jakie poniósł przez to koszty – dodał do swych wyjaśnień radca, zniechęcając zarząd do dalszego występowania w sądzie. Sekretarz Sitek ostrzegł radnych, że wykonawca może upomnieć się jeszcze o koszt pracy i znów trzeba będzie mu dopłacić.

Radni opozycji starali się dociec, dlaczego władze powiatu poszły w sprawie zapłaty do sądu, skoro nie miały żadnych argumentów i teraz muszą i tak zapłacić, a do tego podatnicy stracą dodatkowo 33 tysiące.

Radca tłumaczył się, że przegrał bo: sąd był szorstko nastawiony do powiatu obornickiego. Sąd podszedł do sprawy nie z literą prawa, ale z jego duchem, Chciał zasądzić, więc zasądził uznając, że powiat odmawiając zapłaty, wzbogacił się niesłusznie. Ponadto wyrok jest prawomocny i nie ma szans na jego kasację.

Radny Paweł Bździak chętnie usłyszałby od zarządu, kto był inspektorem nadzoru i dlaczego dopuścił on do takich nieprawidłowości. Przecież to inspektor miał strzec powiat przez błędami projektu i wziął za to niezłe pieniądze. Pytanie Bździaka w tej sprawie trafiło jednak w dziwną próżnię. 

Podobne artykuły