Idzie kryzys, więc podwyżka dla starosty

POWIAT OBORNICKI. Coraz bardziej odczuwane są skutki kryzysu. Rząd Donalda Tuska stara się szukać wszędzie oszczędności. Zapowiadane są cięcia budżetowe w niemal każdym resorcie. Minister finansów prognozuje się, że będzie trzeba w przyszłym roku podnieść podatki.

Tymczasem zarząd powiatu obornickiego, ze starostą Gustawem Wańkowiczem, który podobnie jak premier Tusk jest z Platformy Obywatelskiej, zbytnio się apelami rządu nie przejmuje. Podczas ostatniej sesji rady powiatu zaproponował podniesienie wynagrodzenie starosty Wańkowicza – i to o 1100 złotych. 

Powód jest ważki. Dotąd starosta z PO zarabiał ok. 8500 złotych, a wicestarosta Gronostaj z Samoobrony ok. 7500 złotych. Różnica „zaledwie” tysiąca złotych była jeszcze mniejsza, gdy się odpowiednio podliczyło dodatki obu panów. Tak mała różnica spowodowała, zdaniem zarządu powiatu, potrzebę podwyżki. 

Radny Krzysztof Paszyk z PSL stwierdził: jest to zabieg na wyrost. Ogólna sytuacji obywatela powiatu, zagrożenie straty pracy i spadek dochodów nie powinny skłaniać do podwyżek. Różnica miedzy starostą i wice nie jest tak mała, żeby podnieść staroście. 

Jeszcze dalej poszedł w swej opinii radny Paweł Bździak, przypominając słowa Kazimierza Zielińskiego: nie powinno być stanowiska wicestarosty, a członków zarządu wystarczy trzech zamiast pięciu. Trzeba zachować przyzwoitość. Edmund Kuźniak dodał: jest kryzys i lepiej zmniejszyć dochód starosty. 

W tej sytuacji przewodniczący Andrzej Okpisz szybko zaproponował głosowanie. Za podwyżką dla starosty było dziewięciu radnych koalicji rządzącej, z Gustawem Wańkowiczem włącznie. Wszyscy radni  Platformy Obywatelskiej głosowali za obciążeniem obornickich podatników podwyższoną pensją starosty.

Przeciwko było sześciu radnych, którzy zachowali przyzwoitość: Paweł Bździak, Kazimierz Zieliński, Edmund Kuźniak, Krzysztof Paszyk, Zygmunt Dyczkowski i Tomasz Konitz. E.Mielke się wstrzymał.

Podobne artykuły