Kombii wciąż doskonałe

OBORNIKI. Najpierw były domysły i spekulacje, kto wystąpi. Potem zawisły plakaty i stało się już pewnym, że w czasie Dni Obornik zagra w tym roku zespół Kombii. 

Tu warto od razu przypomnieć, że grupa pop-ockowa Kombii powstała wiosną 2003 roku z inicjatywy Grzegorza Skawińskiego (gitara, wokal) i Waldemara Tkaczyka (gitara basowa), tuż po rozpadzie zespołu O.N.A. Do współpracy panowie zaprosili pierwszego perkusistę zespołu Kombi Jana Plutę. Klawiszowiec i założyciel Kombi, Sławomir Łosowski nie został zaproszony do grania w nowym zespole. Z uwagi na fakt, iż to on posiada prawa autorskie do nazwy i logotypu Kombi, obecnie zespół ten występuje pod nazwą Kombii. Grupa ta więc tylko częściowo stanowi kontynuację legendarnego Kombi z lat 80. W tym składzie nagrali swoją pierwszą płytę pt. ”CD” a następnie ruszyli w trasę. Ciekawostkę jest to, że pierwszym publicznym występem zespołu był koncert w amfiteatrze w Wiśle, specjalnie na zaproszenie Adama Małysza i jego Fundacji. 

Dla nas ważne jest jednak to, że w miniony piątek muzycy wystąpili w Obornikach. Sympatycy grupy przybyli tłumnie i byli zgodni, że muzyka zespołu jest nieco odmienna. Więcej w niej gitar, a mniej elektroniki. Cały koncert był oparty na, znanych przebojach, takich jak "Hotel twoich snów", "Nasze rendez vous", "Słodkiego miłego życia", "Kochać cię – za późno", "Pokolenia", "Awinion", "Nie ma zysku", czy "Black and white". Brzmienie tych przebojów, choć w nieco zmienionych, nowych aranżacjach, nic nie straciło na swej oryginalności. 

Sądząc po żywym i spontanicznym aplauzie można powiedzieć, że utwory podobały się słuchającym. Na perkusji zagrał Adam Tkaczyk – syn basisty Waldemara Tkaczyka, a Grzegorz Skawiński ogłosił ze sceny, że – jest to grupa pokoleniowa. 

Pokoleniową grupę tworzyła też publiczność. Przybyli ci, którzy słuchali Kombi przed 32 laty oraz najmłodsi sympatycy zespołu. Ci ostatni okazali się zdecydowanie najśmielsi. Po koncercie kwiaty liderom Kombii wręczyły na scenie wraz z Anną Rydzewska dwie dziewczynki – Kamila Barcikowska i Ania Przesławska. 

Ozdoba tegorocznych Dni Obornik, czyli grupa Kombii nie zawiodła pokładanych w niej oczekiwań. Płyta targowiska pełna była po same brzegi. Część słuchaczy stała nawet w parku. Porządku strzegli druhowie z Obornickich OSP i trzeba przyznać, że czynili to bardzo skutecznie. Przez cały czas koncertu nie dało się zauważyć żadnych ekscesów, choć nie brakowało beczek bursztynowego napoju. Głodnych wzmacniały stragany z  kiełbaskami i szaszłykami, a dla dzieci ustawiono liczne i kolorowe atrakcje. Organizator koncertu, jakim był OOK znów spisał się na medal i zapewnił oborniczanom nie tylko pełne bezpieczeństwo, ale też doskonałą zabawę. Gwarantowały to – dobra słyszalność i ogromny telebim, na którym kamerzysta powiększał to, co się działo na scenie. Każdy więc dobrze widział i słyszał. Jedyną i drobną uciążliwością był niezrozumiały zakaz fotografowania artystów, bo i tak permanentnie go łamano, o czym piszemy w innym miejscu. 

Po koncercie zbieraliśmy uwagi od jego uczestników. W ogólnej opinii Kombii wypadło lepiej od zeszłorocznej gwiazdy, jaką był Stachursky. – To zupełnie inna klasa i nie można ich porównywać – stwierdził znawca jakim jest niewątpliwie Lech Faron. Pytany przy okazji o plany na rok kolejny uśmiechał się tylko tajemniczo. Więcej udało się nam „wycisnąć” od wiceburmistrza Łukaszewskiego. – Marzy mi się by za rok wystąpiła w Obornikach Budka Suflera. Tu warto dodać, że jak się Henrykowi Łukaszewskiemu „coś zamarzy”, to prędzej lub później dopnie on swego.

Po koncercie były oczywiście bisy i to nie dwa, jak stało w kontrakcie, ale był i trzeci, „specjalnie dla wspaniałej publiczności z Obornik”. Gdy zgasły światła, mieliśmy czas na serdeczną, choć krótką rozmowę z zespołem. Przekazali nam pozdrowienia dla czytelników Ziemi Obornickiej i zapewnili nas że z radością wrócą tu, gdy ich znów zaprosimy. 

Tłum publiczności opuszczał płytę  targowisk, służby porządkowe wskazywały wyjście tym bardziej „zmęczonym”, a zadziornych pacyfikowano zanim rozsadzi ich energia. Na pozostawione po uczestnikach koncertu pobojowisko wkroczył ze swą ekipą sprzątającą Dariusz Mysiak z PGKiM. 

Cóż, każdy koncert kiedyś się kończy, a życie musi płynąć dalej. Tę myśl ślemy panu Marianowi Żurowskiemu, instruktorowi z Obornickiego Ośrodka Kultury.  Napracował się setnie przy organizacji imprezy, miał zapowiedzieć koncert. Niestety rozległy zawał serca skazał go chwilę przedtem na pobyt w szpitalu. 

Z nadzieją na szybkie wyzdrowienie polecamy mu, jak i wszystkim pozostałym amatorom zespołu Kombii naszą stronę www.oborniki.com.pl, gdzie można to będzie przeżyć raz jeszcze.

Podobne artykuły