Polityczny spór o Zofię K.

OBORNIKI. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej przewodniczący komisji oświaty zażądał od władz miasta szczegółowych wyjaśnień w sprawie próby odwołania ze stanowiska dyrektora szkoły w Kiszewie Zofii K. Wedle jego słów 800 złotych miesięcznie dla palacza, to zbyt błahy powód. O głos poprosił wiceburmistrz Łukaszewski, by stwierdzić: słyszę, że opozycja stosuje hipokryzję i zmienne standardy zależne od nazwiska. Jestem zszokowany, że 800 zł to mało. To przecież pieniądze publiczne. Panowie radni są tak dwulicowi i stosują dwa standardy. Gdybyśmy my wydali kilka tysięcy, to byłoby źle, a jak kto inny to jest bez znaczenia? Później wyjaśnił: według sporządzającego audyt kontrolera przez wiele miesięcy pracownik szkoły był zatrudniony pomimo, że nie przychodził do pracy. Audytor zaleciła dyrektor szkoły, by zmieniła to, dostosowując wypłaty do prawa. Będąc po jakimś czasie z naczelnikiem Mączyńskim w Kiszewie dowiedziałem się, że Zofia K., niczego nie zmieniła. Miała na to wiele czasu a nie jednak nie naprawiła błędu. Nie wyobrażam sobie by nadal płacić komuś, kto przez kilkanaście miesięcy nie przychodzi do pracy. Decyzję o odwołaniu dyrektor szkoły musiałem podjąć, bo po naszej wizycie 17 kwietnia, nadszedł 1 maja,  dyrektor K. niczego nie naprawiła i znów zapłaciła za czas bez pracy. 

Dodał też, że podczas obrad komisji oświaty pytano go, czy skierował sprawę do rzecznik dyscypliny publicznej. Tak, wysłałem odpowiednie pismo. Komisja wiedziała o całej sprawie. Na koniec oświadczył:  urząd skieruje sprawę do sądu administracyjnego występując o odrzucenie decyzji wojewody. 

Podczas burzliwej dyskusji tylko jeden głos ze strony opozycji należałoby uznać za wyważony i wiodący w stronę normalnej polemiki. Paweł Drewicz zauważył, że można było zwolnić Zofię K. z innego paragrafu, nie koniecznie odwołując się do tego, który mówi o poważnym nadużyciu finansowym. Wśród głosów skrajnych był zarzut, że urząd nie zajął się poradą w sprawie spisania przez doświadczonego dyrektora umowy z palaczem.  

Radny Adamek ujawnił, że palacz jadąc do szwagierki w Ameryce miał urlop bezpłatny. Potem wyszedł z sali i pojechał po radną Walerie Liczak. W tym czasie Paweł Drewicz zauważył, że burmistrz Łukaszewski skupił się w swej wypowiedzi, i pewnie słusznie, nad jego poglądem sprawy w kwestii niedopatrzeń i przewinień. Dlatego takie rozstrzygnięcie nastąpiło. 

Na sali pojawiła się radna Liczak, aby dokonać odkrycia: proszę państwa, to nie chodzi o panią dyrektor, tu chodzi o pana Tomasza Szramę, który jest „przyjacielem” pani dyrektor i poprzez to, że ma być, ma startować na burmistrza, jest niewygodny, to ukarało się jego „przyjaciółkę”. Strofowana przez przewodniczącego rady Piotra Desperaka, by nie wywlekać na forum publiczna cudzych spraw osobistych, odparła: wszyscy o tym wiedzą, a ja mówię głośno a kto jakie sobie dobiera „przyjaciółki”, to jego sprawa.  Zorientowawszy się chyba, że oddaje komuś niedźwiedzią przysługę zaatakowała radną z Kiszewa Renatę Małyszek: jak się dzieje krzywda dyrektorce, to pani powinna za nią stanąć. Na koniec zgodziła się, że umowę z palaczem dyrektor spisała zbyt ogólnikowo i powinna to była zrobić lepiej. 

Radna ucichła zadowolona, że zaliczyła 300 złotową dietę, a o głos poprosiła Renata Małyszek. – Jestem obiektem ciągłych i niewybrednych ataków, bo popieram działalność burmistrzów. Działam gospodarczo, pomogłam przy stołówce, przy pozbruku, postarałam się o plac zabaw przy szkole. Zwróciła się też bezpośrednio do radnego Adamka: Kaziu, człowiek z taką podwójną moralnością jak ty, najpierw niech się zastanowi nad swoim postępowaniem, a potem ocenia innych – nawiązując tym najwyraźniej do trwającego postępowania w sprawie kradzieży drewna. 

Damian Bukowski zapytał, jak nazwać działanie dyrektora, który błędy popełnia świadomie. Graniem na nosie swym przełożonym? Zdaniem radnej Anny Dziarmagi  wszystkie rady pedagogiczne miasta i gminy Oborniki są przerażone złym traktowaniem Zofii K., osoby wybitnie zasłużonej dla oświaty. Tego zdania było, wedle niej, także 46 posłów oraz sam wojewoda Florek. Na koniec radna wyraziła zaskakującą opinię:  nie znajdzie się w gminie Oborniki i całym powiecie nikt, kto mógłby zastąpić Zofię K.

Choć całej dyskusji przewodził na początku pogląd o niesłusznym odwołaniu Zofii K,. to już w jej trakcie radni opozycyjni okopali się na pozycji ‘”no może coś i było na rzeczy, ale nie z tego paragrafu ją zwolniono”. 

Problem Zofii K. nie zamyka tylko sprawa palacza, czy domniemanego bałaganu w jej szkole. Warto przypomnieć opisywana przez nas sprawę planowanego przez dyrektor remontu stołówki za dziesiątki tysięcy złotych, wykonanego później na zlecenie burmistrza za zaledwie kilka tysięcy. Niedawno dotarła do nas wiadomość o dachówce, którą wiatr zrzucił z dachu i piśmie dyrektor szkoły, by jej przyznać 120 tysięcy na remont dachu. Można o Zofii K powiedzieć wiele, jednak nie da się o niej powiedzieć gospodarna, czy solidna.

Na koniec poprosiliśmy wezwanego do odpowiedzi przez Walerie Liczak Tomasza Szramę, dyrektora obornickiego LO. Radny wojewódzki oświadczył: nie zajmuję w tej sprawie żadnego stanowiska. Ona mnie w ogóle nie dotyczy. Przyznał też, że nigdy nie deklarował chęci startu w wyborach na stanowisko burmistrza. Ma mandat kilkudziesięciu tysięcy wyborców, którzy chcieli by im służył we władzach województwa i to będzie realizował najlepiej jak potrafi.

Podobne artykuły