Derkaczem go

ROGOŹNO. Komisja gospodarki Zbigniewa Nowaka wpadła na pomysł, aby wyznaczyć w gminie Rogoźno tereny, które winne być objęte program ochrony przyrody Natura 2000. Komisja jest Nowaka, ale pod projektem podpisał się radny Henryk Janus. Gmina ma tylko 30 dni na wydanie opinii w tej sprawie a jej brak uznaje się za brak uwag, więc rada przystąpiła do uchwalania, nim zajmie się projektem główny konserwator przyrody. 

Tu zaczęły się jednak problemy. W projekcie Nowaka terenami pełnej ochrony przyrody miały być objęte rejony Rudy, Garbatki i łąki w Międzylesiu. Szybko się okazało, że rada musi negatywnie zaopiniować część planu, bo przez Rudę – na północ od linii Rogoźno Krzyż – ma przejść obwodnica do Wągrowca, a w Garbatce radni sami ustalili strefę inwestycyjną. 

Pozostał więc tylko obszar łąk w Międzylesiu. Teren łąk należy do pięciu właścicieli, w tym do państwa G., z którymi Nowak jest w nienajlepszych stosunkach. Pani G. była niegdyś kontrkandydatką Romana Szuberskiego w wyborach na urząd burmistrza, więc Nowak miał wsparcie przewodniczącego. 

Andrzej Olenderski był stanowczo przeciw takiej propozycji, tym bardziej, że z łąk już nikt nie korzysta gospodarczo. Nie ma tam krów i najlepiej przeznaczyć ich część pod budownictwo. Z tym nie zgodził się Zbigniew Nowak. Ma wiedzę, że po łąkach spaceruje derkacz, przepiórka i żuraw. Zwłaszcza ten derkacz jest bardzo dla Europy cenny. 

Radny Jarosław Witt aż chwycił się za głowę: kto zaproponował ten projekt Natura 2000, dlaczego w tym miejscu i co skłoniło Nowaka do takiego wniosku a najważniejsze, komu to ma służyć? Nowak wyjaśnił, że w okolicy Międzylesia łąki są użytkowane od wielu lat i trzeba chronić żyjące tam ptaki. – Ja mam tam pole rzepaku, więc co chcecie na nim chronić – zawołał zaskoczony radny Witt. – Pszczółkę Maję – zawołał ktoś z sali. 

Do rozmowy włączyła się radna Renata Tomaszewska, wytykając Olenderskiemu zmianę poglądów. Andrzej Olenderski przyznał: kiedyś owszem trzymałem się ochrony tych terenów, bo miałem zbyt mało danych. Tam jest już prąd i doprowadzono też wodę. Właściciele ziemi mieli obietnicę, że będą mogli tam inwestować. Teraz mogą się poczuć oszukani. Radny zapomniał jeszcze o potężnej rurze z gazem, przecinającej podmiędzyleskie łąki. 

Ponadto Nowak wyrysował przyszły obszar chroniony na szybcika. Tym sposobem jedną z działek przeciął granicą Natury 2000 na pół. Będzie teraz problem, jak wytłumaczyć derkaczowi, by spacerował tylko po swoim, a na cudze nie właził. 

Do dyskusji włączył się też burmistrz Bogusław Janus. Pochwalił Olenderskiego za to, że wyrwał się pan spod silnego wpływu radnej Tomaszewskiej. Jego zdaniem całe to zamieszanie – jest to złośliwość grupy radnych. Tymczasem w Międzylesiu wydano już parę pozwoleń na budowę, wycięto część drzew, trwają budowy i będą tam dalej ludzie budować i mieszkać. „Natura” zmieni tylko tyle, że będą większe obwarowania i wyższe koszty budowy. Unia chce ochrony przyrody a wy kombinujecie, jak by tam właścicielom ziemi utrudnić życie.  

Dyskusja trwała, a podziały polityczne zaogniały ją coraz bardziej. Szybko przestała się liczyć natura, najważniejszym się stało, kto komu dołoży. Ostatecznie siedmiu radnych głosowało za objęcia łąk ochroną, przeciw był jeden radny, jeden nie głosował wcale, a pięciu się wstrzymało od głosu. Uchwała weszła w życie i jeszcze tylko trzeba będzie nauczyć derkacza z żurawiem, gdzie jest ich miejsce, a gdzie już nie.

Podobne artykuły