Znów oszuści działają na wnuczka

ROGOŹNO. Do pewnego starszego rogoźnianina zadzwonił w miniony piątek wieczorem telefon. – To ja dziadku – usłyszał w słuchawce. – To ja Rysiek od cioci Halinki ze Śląska. 

Po chwili milczenia rogoźnianin zapytał – chyba od Michaliny?  – No właśnie mówię, Rysiek od cioci Michaliny ze Śląska. – Witam i co słychać – zapytał zaskoczony niespodziewanym odnalezieniem wnuka starszy rogoźnianin. – Właśnie jestem z kolegą w Rogoźnie, bo kupujemy tu samochód. Chętnie u ciebie przenocuję, to porozmawiamy i poznamy się lepiej. A tak przy okazji, pożycz mi dziadku 5 tysięcy, bo zabrakło mi do auta. Rano pójdziemy do banku i podejmę gotówkę, by ci oddać dług. Po pieniążki przyśle kolegę. 

Rogoźnianin chwilę pomyślał i odparł: Nie mam w domu gotówki, ale podjedź do mego syna, on zwykle ma pieniądze. – Gdzie? – zapytał wnuczek Rysio. – Na komendę policji, bo ma on właśnie dzisiaj służbę – odparł rogoźnianin i w tym momencie rozmowa się urwała. 

Rogoźnianin nie miał syna w policji, ale też nie  miał żadnych krewnych na Śląsku. Tym razem próba wyłudzenia się nie powiodła, ale ten telefon to dowód na to, że oszuści znowu próbują. Metoda wyłudzania „na wnuczka” biła rekordy powodzenia jakieś dwa, trzy lata temu. Oszuści nabrali wiele osób, kradnąc im pieniądze w podobny sposób, jak powyżej. Teraz znów się ożywili.  

Podobne artykuły