Komputer wskazuje złodzieja: w obornickiej prokuraturze pięć spraw tygodniowo o kradzież prądu

POWIAT OBORNICKI. Energetykę okradano zawsze, bez względu na system polityczny i średnią zamożność obywatela. Czynili to i nadal czynią ludzie zamożni oraz biedacy. Inteligenci i tak zwany margines. Młodzi na dorobku, jak i starsi z gwarantowanymi emeryturami. Kradzież prądu wydawała się wielu osobom łatwa, bo przy liczniku przecież nikt nie pilnuje. Wizyta nielicznych kontrolerów była tak prawdopodobna, jak trafienie szóstki w totka, więc kto żyw robił z drutu obejście, montował specjalne magnesy lub tak podmieniał fazy, by licznik się cofał, zamiast nabijać kolejne złotówki. 

Wreszcie energetycy postanowili, że nie będą się dalej pozwalać okradać i zamówili specjalny system analiz zużycia prądu. Komputer śledzi ilość zużytej energii przez każde gospodarstwo i analizuje je, w zależności od pory roku czy średniej historycznej. W razie najmniejszego podejrzenia sygnalizuje możliwość kradzieży i wtedy dopiero kontrolerzy ruszają w teren. 

Gdzie sprawdzą, tam niemal zawsze coś wykryją. Piszą wtedy protokół i zaczyna się lawina przykrości. Zaległy rachunek trzeba zapłacić, dochodzą koszty postępowania kontrolnego. Potem energetyka nalicza kary a te są drakońskie, bo wynoszą od 2 do 5 tysięcy złotych. Na koniec sprawę kradzieży przekazują prokuraturze.  

– Nie ma tygodnia, by nie trafiło do nas choć pięć takich spraw. Takiej ilości tego typu przestępstw jeszcze nie mieliśmy – przyznał prokurator rejonowy Jarosław Lewicki i dodał – warto zwrócić uwagę na to, że taka kradzież pociąga często za sobą ryzyko utraty zdrowia a nawet życia przez osobę kradnącą jak i przez osoby postronne. 

Większość oskarżonych o kradzież energii przyznaje się do popełnienia kradzieży i korzysta z prawa do samoukarania. Wtedy znów trzeba płacić koszty, grzywny i nawiązki. Jeśli ktoś działa w recydywie, grozi mu nawet kara pozbawienia wolności. Reasumując trzeba przyznać, że przestało się opłacać podkradanie prądu. Nawet jeśli się komuś dotąd szczęściło i nie wpadł, to z komputerem energetyków już raczej nie wygra. 

 

Podobne artykuły