Wystartowali przy huku armat

OBORNIKI. W miniony weekend Poznański Regiment Odprzodowy zaprosił na strzelnicę w Dąbrówce Leśnej na trzecie zawody w strzelectwie czarnoprochowym wszystkich zainteresowanych bronią palną i historią. Zjechała się na nie liczna brać strzelecka nierzadko z odległych stron Polski. 

Najczęstszym strojem był ubiór amerykański. Na strzelnicy stanęli kilku jankesów, paru konfederatów i bodaj trzech traperów. Był też ubrany na czarno szeryf ze wspaniałym coltem. Nie gorszego colta miał  współorganizator zawodów regimentarz Tomasz Kierończyk. 

On i jego koledzy, reprezentujący ziemię obornicką, starają się odtworzyć strój noszony przez 9 Regiment Pieszy Koronny hr. Filipa Raczyńskiego. Mundurów jeszcze nie mają, więc podczas zawodów nosili jedynie barwy regimentu. Gdy na zielonej murawie pod błękitnym niebem stanęli strzelcy do Dąbrówki, przybyła burmistrz Anna Rydzewska – patronka zawodów i fundatorka pucharów, o które miano się zmagać. Powitawszy gości życzyła im by zwyciężył najlepszy a na znak rozpoczęła zmagań wypaliła z moździerza i wiwatówki Poznańskiego Regimentu. 

Gdy przebrzmiał potężny huk wystrzału i opadł dym, burmistrz pochwaliła broń. To zachęciło pozostałe towarzystwa, by spróbowała także i ich broni. Anna Rydzewska nie chcąc nikogo urazić strzelała więc z armatek, hakownic, karabinów, strzelb i pistoletów. Nie kryła przy tym faktu, że strzelać lubi i potrafi, osiągając na wszelkich zawodach całkiem dobre wyniki. My to ostatnie zdanie dedykujemy szczególnie jej opozycjonistom. 

Całkiem jednak już serio, po uroczystości otwarcia zawodów strzelcy stanęli na liniach do poszczególnych konkurencji. Jedynymi, którzy nie brali udziału w zawodach byli strzelcy z Regimentu Poznańskiego. Wystąpili w roku ubiegłym zdobywając pierwsze i drugie miejsca. – W tym roku daliśmy sobie spokój bo nie wypada, by gospodarz ogrywał gości – powiedział nam z uśmiechem współorganizator i znany obornicki lekarz Tomasz Kierończyk. 

W niedziele po zawodach i rozdaniu trofeów zorganizowano dzień otwarty dla publiczności. Można było obejrzeć doskonałe repliki historycznej broni, postrzelać z niej do tarcz lub do rzutków czy porozmawiać ze znawcami broni.

Tomasz Kierończyk, pytany o sens takiego hobby, szybko wymienił rekreację na świeżym powietrzu, zdrową rywalizację a jednocześnie poznawanie nowych przyjaciół o tych samych zainteresowaniach, zdobywanie  wiedzy historycznej nie pomijając też akcentów patriotycznych. – Gdyby nie było kiedyś drużyn strzeleckich, to by Piłsudski nie stworzył legionów i nie wygrałby naszej niepodległości.

Trzecie zawody w strzelectwie czarnoprochowym przeszły już do historii. Była to impreza bardzo udana i wszystko wskazuje na to, że wpisze się ona na stałe do obornickiego kalendarza imprez.

Podobne artykuły