Spółdzielnia przegrała barak

OBORNIKI. Prezes Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej wypowiedziała gminie Oborniki wojnę a stawką w niej były baraki przy ulicy Garażowej. Wojnę jednak przegrała i musiała zwrócić to, co do Spółdzielni nie należy i nie należało, a co chciała  zawłaszczyć. 

Baraki przy Garażowej stanowiły kiedyś zaplecze budowy dla firmy stawiającej bloki przy Kopernika. Bloki wybudowano a baraki miały zgodnie z umową zniknąć. Jednak były dość solidne i pozostały na gminnej działce, bo szkoda je było rozbierać. Przez długie lata stanowiły bazę remontową dla Spółdzielni Mieszkaniowej. Jakim prawem, tego już nikt dzisiaj nie pamięta. 

By był ład prawny ówczesne władze gminy zaproponowały Spółdzielni odkupienie terenu z barakami. Ponoć zarząd Spółdzielni się nawet zgodził, ale na tym się sprawa skończyła. Mijały lata a Spółdzielnia korzystała z gminnego mienia prawem kaduka. Jakiś czas temu Maria Pilarska dogadała się ze swym stałym zwycięzcą wszelkich przetargów na remonty spółdzielczych budynków, firmą pana Człapy i przekazała jej kompleksowo wszelkie remonty. Niepotrzebną już bazę z barakiem wynajęła za kilka tysięcy złotych firmie pana Michała Ciesiółki, działającego wspólnie z byłym wiceprezesem obornickiej Spółdzielni. 

Niestety, podpisała z nimi umowę całkowicie bezprawnie, nie dysponując żadnym aktem własności wynajmowanego mienia. Pod koniec minionego roku w urzędzie miejskim weryfikowano stan majątku gminnego i dostrzeżono teren przy Garażowej. Władze gminy zażądały jego zwrotu do końca marca 2009. 

Prezes Maria Pilarska zamiast dokonać zwrotu ruszyła do sądu z pozwem przeciwko gminie. Sąd uznał jednak roszczenie Spółdzielni za bezzasadne, ponieważ ta nie przedstawiła żadnego dowodu, że jest właścicielem przedmiotu sporu. Sprawa nie trafiła nawet na wokandę. 

Spółdzielnia musiała oddać byłą bazę gminie. Ta podpisała już umowę z dotychczasowym najemcą, tym razem zgodnie z prawem. Spółdzielnia nie tylko straciła na poczet kosztów sądowych pieniądze swych członków, ale na dodatek sprawa bazy obudziła czujność gminnych urzędników, czego skutkiem jest naliczenie Spółdzielni opłat za korzystanie z gminnego gruntu pod śmietnikami. Pieniactwo zwykle nie popłaca a powyższy przykład może być tego dowodem. 

Podobne artykuły