Poznańska policja prowadzi śledztwo w sprawie słów

OBORNIKI, POZNAŃ. Jak niedawno donosiliśmy, prokuratura zbada dlaczego były przewodniczący rady miejskiej Obornik, tak poprawił projekt decyzji burmistrza, że po 10 latach oborniccy podatnicy muszą przelać 220 tys. złotych na konto pani S. z Poznania, nie licząc dodatkowych kosztów. Sprawę prowadzi funkcjonariusz specjalnej sekcji antykorupcyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, badającej przestępstwa gospodarcze. Choć do zdarzenia polegającego na ręcznym przerobieniu sformułowania – „przeznaczonych pod drogę” na „przeznaczonych pod drogi gminne” doszło 10 lat temu, to dopiero dzisiaj oborniczanie będą musieli ponieść tegoż konsekwencje. 

Przypominamy, że na przygotowanym przez Wydział Urbanistyki Urzędu Miejskiego projekcie, ówczesny przewodniczący rady miejskiej Wojciech Pawlik dopisał słowa „drogi gminne” skreślając słowo „drogi”. Jak sam przyznał podczas ostatniej sesji rady miejskiej – poprawiłem tylko na brudnopisie – to później na podstawie tego „brudnopisu" sporządzono decyzję burmistrza. 

Policjanci  niemal natychmiast ustalili, że to Pawlik za wynagrodzeniem podzielił grunty poznanianki Marii S. Już w tym momencie mógł powstać konflikt interesów. Jako prywatny geodeta dokonał podziału gruntu, jako przewodniczący rady, czyli osoba bardzo wpływowa, mógł mieć wpływ na kształt materiałów sporządzonych przez Wydział Urbanistyki Urzędu Miejskiego. Wcześniej jako radny głosował za podziałem gruntów jego klientki. Gdy władze Obornik odmówiły przejęcia dróg narzucanych im przez Marię S., radny Pawlik popierał jej żądania, a jako geodeta powiatowy mógł mieć wpływ na ustalenie przez starostę kwoty odszkodowania. 

Taki ciąg wydarzeń policjanci ocenili jako wystarczający do domniemania korupcji i dlatego wszczęli czynności w tej sprawie. W chwili obecnej badają dokumenty, a jak zdołaliśmy się dowiedzieć, niebawem rozpoczną przesłuchania.

Sprawa dróg na osiedlu w Kowanówku ma też jeszcze inny wymiar. Są one w opłakanym stanie. Jako, że formalnie są wciąż drogami prywatnymi, gmina nie może w nie inwestować. Poproszona o komentarz w tej sprawie  burmistrz Obornik powiedziała, że nie może być mowy o żadnym odszkodowaniu, dopóki wymiar sprawiedliwości nie zbada, czy nie zostało naruszone tam prawo. – Potem jest jeszcze wiele sądów, gdzie będziemy walczyć o pieniądze podatników. Czyjś interes, czy nawet interes kilku osób, nie może stać ponad interesem całej gminy.

Tu przypominamy, że chodzi o kwotę 220 000 złotych, choć jak zdołaliśmy się dowiedzieć, na tym apetyty grupy pani S, się nie kończą, gdyż osoby z rady miejskiej zainteresowane uzyskaniem przez nią maksymalnych korzyści wymieniały nawet kwotę cztery razy wyższą. Na szczęście po aferze Rywina znacznie zmieniły się w Polsce standardy i zapewne dlatego w sprawę dróg i małej, ale drogiej w skutkach poprawki, wkroczyła policja. 

Podobne artykuły