Koniec tanich mieszkań, po których pozostał tylko żal

GMINA OBORNIKI. Kto by nie chciał kupić od gminy mieszkania za kilka lub kilkanaście tysięcy i móc sprzedać go później za kilkaset tysięcy? Wśród osób, które wykupiły swe mieszkania w blokach przy ulicy Kopernika ze świecą można szukać dawnych lokatorów. Większość mieszkań została szybko sprzedana. Chętnych na wykup była długa lista, choć w interesie gminy jest by sprzedać ich jak najmniej.

Gdy mieszanie miało ponad 20 m na osobę, to nie mogło być sprzedane. Jednak Polak potrafi, więc starano się zameldować jakiegoś pociotka, aby metry zmalały. Wreszcie werdykt Trybunału Konstytucyjnego, a potem uchwala rady miejskiej o zaprzestaniu udzielania bonifikat, zakończyła nierówne traktowanie obywateli. Wielu chętnych na tanie mieszkanko nie kryło swego rozżalenia. 

Nie kryła go podczas ostatniej sesji rady miejskiej Obornik także Agnieszka Roszyk. Starała się wykupić przyznane jej przez gminę mieszkanie. Chciałaby je szybko sprzedać i kupić podobne w Poznaniu. Sprzedaży jej odmówiono, choć mieszkała w lokalu ponad pięć lat. Rozżalona pytała, czym się wyróżniali ci, co już dostali bonifikaty w przeszłości. 

W grupie rozżalonych jest też grupa lokatorów bloków po dawnym "Peberolu". Gdy firma upadła, syndyk zaproponował im wykup mieszkań. Lokatorzy się nie zgodzili. Chciał je więc kupić prywatny inwestor. By ratować interes lokatorów, w 1996 roku kupiła je gmina. Jest teraz właścicielem i o żadnych dawnych wkładach do "Peberolu" nie może być już mowy, choć oczekują ich lokatorzy. Mecenas Jolanta Makowska wyjaśniając stronę prawną przytoczyła taki przykład – kamienicę ktoś kupił i czynsz podniósł z 7 na 27 złotych. Nikt nic nikomu niczego nie zwróci. Bo kto nie zadbał wcześniej, teraz traci. Jeśli ktoś sobie podniósł standard w mieszkaniu, to dla swego dobra. Gdy ma zgodę właściciela na modernizację i udokumentuje świeże nakłady, to można uznać je w operacie szacunkowym przy sprzedaży lokalu. – Nakłady jednak muszą być czynione bezwzględnie za zgodą wynajmującego – podkreślała radczyni urzędu. 

Co z nami – pytają ci, którzy już złożyli wniosek o wykup lokalu. Na te pytania także odpowiedziała  radczyni. – Każdy wniosek rozpatruje się według aktualnie i obowiązujących przepisów. Na dziś nie ma bonifikat i nie ma sensu ich oczekiwać. Nie będzie też sprzedaży na raty, bo gmina musiałaby wejść w uprawnienia bankowe, takie jak ustalanie wiarygodności kredytobiorcy, ewentualną windykację itp. Tu znów Jolanta Makowska posłużyła się przykładem  jednej z gmin. Ta spróbowała sprzedawać lokale na raty, ale tylko jedna osoba zapłaciła jedną ratę i teraz ta gmina ma ogromne problemy ze ściąganiem należności.

Wygląda więc na to, że złote czasy tanich mieszkań komunalnych przeszły już bezpowrotnie do historii. 

Podobne artykuły