Przeznaczonych pod drogi gminne

OBORNIKI. W 2007 roku na rok więzienia sąd skazał kobietę oskarżoną o zmianę w projekcie ustawy medialnej słów "lub czasopisma". Ten wyrok, w jednym z wątków głośnej afery Rywina, wskazuje że nie można dowolnie zmieniać projektów różnych aktów prawnych, winno to się obywać według odpowiednich procedur. Gdy słowa w projekcie ustawy zostały zmienione, do "Agory" przyszedł Lew Rywin, proponując w zamian za 17,5 miliona dolarów łapówki zmianę  projektu  tak, by umożliwić firmie staranie się o koncesję na telewizję. 

Jak się wydaje do podobnego zdarzenia doszło 10 lat temu w Obornikach, jednak dopiero dzisiaj oborniczanie będą musieli ponieść jego konsekwencje. 

Otóż na lutowej sesji rady miejskiej Obornik spore emocje wywołała kwota 220 tys. złotych, którą władze miasta zaplanowały dodatkowo w budżecie na 2009 rok. Jak podano, pieniądze te stanowią odszkodowanie za drogi do działek budowlanych, wytyczonych przed dziesięciu laty na terenie Kowanówka. 

Działki budowlane, o których mowa, sprzedawała dotychczasowa właścicielka gruntu, pani S, mieszkanka Poznania.  Oburzenie większości radnych brało się stąd, że pani S. zarobiła zapewne niemałe pieniądze na wytyczeniu oraz sprzedaży działek, a teraz uzyska dodatkowo znaczną kwotę z kieszeni obornickich podatników. 

Wywołana do odpowiedzi burmistrz Anna Rydzewska oświadczyła, że osobą, która najwięcej wie o całej sprawie jest radny Wojciech Pawlik.  To właśnie Pawlik w lutym 1999 roku zatwierdzał plan, a także dokonał podziału gruntów w Kowanówku na działki budowlane. Czynności te wykonywał jako prywatny geodeta. 

Jednocześnie Pawlik był w tym czasie przewodniczącym rady miejskiej. Gdy urzędnicy magistratu przygotowali projekt decyzji zatwierdzający podział gruntu, osobiście zmienił oznaczenie stosownych działek. Na przygotowanym przez Wydział Urbanistyki Urzędu Miejskiego projekcie, zamiast sformułowania – „przeznaczonych pod drogę”, pojawiło się ręcznie dopisane w to miejsce – „przeznaczonych pod drogi gminne”. 

Ta mała zmiana na papierze kosztuje dzisiaj obornickich podatników pieniądze, które popłyną do prywatnej kieszeni pani S.  Mówiąc inaczej – w pierwotnym projekcie drogi dojazdowe do działek miały być drogami wewnętrznymi osiedla. Po naniesionej przez Pawlika poprawce stały się drogami gminnymi, za których kupno zapłacić pani S. musi całe społeczeństwo miasta i gminy Oborniki.

Wojciech Pawlik tłumaczył podczas ostatniej sesji rady miejskiej, że naniósł wspomnianą poprawkę, gdyż według jego wiedzy każda działka musi znajdować się przy drodze publicznej. Nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie, ale wiemy że wielu mieszkańców kupuje od lat w różnych miejscach działki wraz z fragmentem drogi dojazdowej. Na osiedlach domków często ulice są tak zwanymi drogami wewnętrznymi. Ważne, żeby z osiedla można było bez przeszkód wyjechać na najbliższą drogę publiczną. Nie wydaje się nam więc, aby Pawlik miał rację. Nie rozumiemy też, na jakiej podstawie prawnej przewodniczący rady poprawił, przygotowany przez odpowiednio w prawie umocowanych urzędników, projekt decyzji burmistrza.

Podczas sesji burmistrz Rydzewska pokazała radnym dokumenty, z których wynika, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze, po szczegółowym zbadaniu sprawy, uznało decyzję w formie zmienionej przez Pawlika za „w rażący sposób naruszającą prawo”. 

Jednak to właśnie decyzja burmistrza Kurowskiego z 1999 roku, podjęta po naniesieniu poprawek przez Pawlika, spowodowała, że mieszkańcy gminy Oborniki będą musieli zapłacić za drogi wewnętrzne na osiedlu w Kowanówku. 

Rydzewska nie chce się pogodzić z tym, że gmina ma zapłacić za błędy z 1999 roku tak znaczną sumę i poważnie rozważa oddanie sprawy do zbadania przez prokuraturę.

Na koniec dodajmy, że decyzję obciążającą obornickich podatników kwotą 220 tys. złotych wydał starosta obornicki a przygotował mu ją do podpisu wydział starostwa, którym kieruje geodeta powiatowy, radny gminny Wojciech Pawlik.

 

Podobne artykuły