Niebezpieczny wjazd do zawodówki

OBORNIKI. Już drugi raz w trakcie obecnej kadencji rady powiatu odezwał się wiceprzewodniczący Piotr Neter (SLD). Za pierwszym razem wyraził swe niezadowolenie wobec pytań kolegów z rady, piętnujących zatrudnienie go bez uprawnień w szkole rządzonej przez kolegę z partii. 

Tym razem przybrawszy bardzo teatralną formę, poskarżył się wiceburmistrzowi Łukaszewskiemu, że koło szkoły w której się zatrudnił, jest śliska droga i uczeń na wózku ryzykuje jadąc tamtędy na lekcje. By było bezpiecznie pracownik szkoły musiał ową  drogę posypywać piaskiem.   – To prawidłowe działanie – odparł mu Henryk Łukaszewski i dodał – powinien to robić, ilekroć jest ślisko.  

Na koniec włączył się do sprawy problemu niepełnosprawnego ucznia także Kazimierz Zieliński, by wytknąć Neterowi, że – robi on tu hecę o śliską drogę dla jednego ucznia, a nie interesuje go problem wielu uczniów na wózkach, którzy nie mogą się dostać codziennie do szkoły specjalnej w Kowanówku. Po takim dictum Neter zwiesił uszy, a my pospieszyliśmy wyjaśnić, jak to jest z tą drogą przy "zawodówce".

– Jaka droga? – Usłyszeliśmy w Urzędzie Miejskim. W opisanym miejscu jest teren gminnej działki, na której znajduje się kompleks boisk Szkoły Podstawowej nr 2. Fragment działki został wyjeżdżony i tak powstała nieformalna droga dojazdowa, która nigdy nie została sklasyfikowana jako droga publiczna.

Bardzo prawdopodobne, że podczas budowy zespołu boisk, przejazd zostanie zamknięty, by teren rekreacyjno-sportowy dla dzieci i młodzieży  powiększyć. 

Osobnym problemem jest zagrożenie dla uczniów. Jak poinformował na sesji Neter, w każdej chwili może dojść do tragedii. Uczeń niepełnosprawny zamiast wjeżdżać do szkoły chodnikiem, który należałoby do tego dostosować, porusza się wspomnianą drogą pomiędzy samochodami. Także część uczniów, zamiast wejściem, do szkoły przychodzi tym nieformalnym wjazdem. Dlaczego tak się dzieje i kto za to odpowiada, tego Neter nie wyjaśnił.

Zespół Szkół Zawodowych im.Kutrzeby, popularna obornicka "zawodówka",  ma adres przy ulicy Ks. Szamańskiego i tam też winna mieć wjazd. Skarga Piotra Netera obudziła drzemiący problem, a jest on niebagatelny. Szkoła nie ma formalnie drogi pożarowej. Wjeżdżanie na jej teren przez cudzą działkę może trwać jeszcze trochę, ale kiedyś się skończy. Do tego czasu w najlepiej pojętym interesie dyrekcji szkoły jest dbanie o jak nabardziej bezpieczny stan tymczasowego dojazdu do swej placówki. 

Tyle naszych ustaleń w sprawie drogi i nie pozostaje nam nic innego, jak wierzyć, że przyjdzie taki dzień, że wiceprzewodniczący Neter zajmie znów głos i powie dla odmiany coś mądrego. W końcu do trzech razy sztuka. 

Podobne artykuły