O problemach psychiatrycznych, uśmiechach burmistrza i dołożeniu starań

OBORNIKI. Miniona sesja rady miejskiej może być zaliczana do tych wyjątkowych. Prowadzona przez przewodniczącego Piotra Desperaka a potem przez wiceprzewodniczącego Jerzego Wiśniewskiego, była bardzo merytoryczna i miała imponujące tempo.

Cześć uchwałodawcza przebiegła wyjątkowo sprawnie. Podobnie cześć sprawozdawcza. Zwyczajowo najwięcej emocji budziła cześć wolnych głosów, wniosków i zapytań. Tu zdecydowanie królowała opozycja.

Anna Dziarmaga zgłosiła interesujący i wart uwagi pomysł powołania w Objezierzu szkoły przysposobienia zawodowego, o którym to pomyśle szerzej piszemy w innym miejscu. Dyskutowano o problemach szkoły w Chrustowie i braku w Obornikach sezonowego lodowiska. 

Potem jednak było już znacznie mniej merytorycznie. Artur Michalak skarżył się, że kolega go przezywa, Marek Lemański zwyczajowo krytykował Ogrodową, Rynek i niebezpieczne gołębie, które zdobią nie mniej „niebezpieczną” fontannę. Było też coś tam o Tartacznej. O skardze Michalaka także piszemy w innym miejscu, natomiast o skargach Lemańskiego nie piszemy wcale, po tym, jak usłyszeliśmy w kuluarach, iż  – to nie jest już problem drogowy, ale psychiatryczny. 

Miał też swój występ radny Cyranek, który zarzucił wiceburmistrzowi Henrykowi Łukaszewskiemu, że ten się uśmiechnął i to aż dwukrotnie. 

Witold Żółć zainteresował się przebudową ulicy Wodnej słusznie dopytując, dlaczego po zakończeniu inwestycji nie skończyły się tam prace. Podążając śladem radnego i my odwiedziliśmy wydział inwestycji. 

Tam dowiedzieliśmy się od Jacka Glapiaka, iż prowadzone w grudniu prace odbiły się źle na trwałości. W żwirze było wciąż jeszcze sporo wody a ta zamarzając „wysadziła” kostki pozbruku. Wezwano wykonawcę do poprawienia Wodnej. Obluzowane bloczki zdemontował i ponownie ułoży je po pewnej odwilży. 

Andrzej Ilski namawiał władze do wybudowania zadaszenia nad magazynem słomy przy wytwórni brykietów dla potrzeb szkolnych kotłowni. W odpowiedzi usłyszał, że to nowatorska inwestycja i nie wszystkie jej elementy zostały już zakończone. Dopiero wiosną prace będą kontynuowane a wykonawców wzbogaci wiedza uzyskana tej zimy. 

Na koniec prezes PGKiM Henryk Lewandowski wyjaśniał problemy związane z odśnieżaniem i utrzymywaniem dróg w należytym stanie. Przypominał użytkownikom o ich obowiązkach, wyjaśniał też swoje niedociągnięcia tłumacząc je „huśtawką pogodową”. Obiecał, że dołoży starań.

 

Podobne artykuły