Dymisja wiceburmistrza Rogoźna oraz dyrektorki GOPS

ROGOŹNO. Wiceburmistrz Rogoźna podał się do dymisji i to ze skutkiem natychmiastowym. Jednocześnie do dymisji podała się też dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rogoźnie Marzena Brączewska. 

Przypominamy, że mianowanie pani dyrektor na tak ważne stanowisko miało swego czasu posmak skanadliku. Kobieta, choć bardzo kształtna i atrakcyjna, to jednak bez odpowiedniego wykształcenia i większego doświadczenia, musiała budzić na początku znaczne opory w radzie. Pani Marzena była jednak osobą bardzo przebojową i szybko spodobała się władzom Rogoźna. Miała szczególny dar pozyskiwania sobie sympatii u rządzących i po pewnym czasie zaprzyjaźniła się dogłębnie z wiceburmistrzem Krzysztofem Głowem. 

Odtąd wiceburmistrz dość często odwiedzał jej gabinet, gdzie spędzał wiele czasu, by jak najlepiej poznawać problemy opieki społecznej. Pani Marzena  – mężatka i matka trojga drobiazgu – nie żałowała czasu na referowanie mu sytuacji bieżącej i czynienia planów na przyszłość. 

Tu trzeba wspomnieć, że inne urzędniczki patrzyły na to z pewną dozą zazdrości, bo wiceburmistrz Rogoźna, żonaty i ojciec dwóch córek na studiach, to postawny i bardzo przystojny mężczyzna o ujmującym podejściu do płci przeciwnej. Zawsze zadbany, czyściutki i odziany w gustowną konfekcję. 

Nie powinno wobec tych przymiotów dziwić, że pani dyrektor niemal straciła umiar w owym referowaniu oraz omawianiu swego jakże ważnego społecznie odcinka. Wyglądało na to, że współpraca pomiędzy obydwoma szczeblami urzędniczymi jeszcze bardziej się może zacieśnić. 

Nagle tak się stało, że oboje musieli się podać do dymisji, co położyło się głębokim cieniem na ich plany. Piszemy o pewnej „konieczności”, bowiem według naszej wiedzy, był to mimo wszystko jednak przymus. Burmistrz miał obojgu podyktować pismo o natychmiastową dymisję. 

Bogusław Janus pytany o sprawę ich obojga nie potwierdził niczego, ale i niczemu nie zaprzeczył. Nie mamy najmniejszego zamiaru powielać na naszych łamach żadnej z obrzydliwych plotek, od których aż huczy w Rogoźnie. Zapewniamy naszych czytelników, że wszystkie stosunki pomiędzy wiceburmistrzem i panią dyrektor były tylko i wyłącznie służbowe.

Podobne artykuły