Smutne podsumowanie dziesięciolecia powiatu obornickiego

OBJEZIERZE. Minęło 10 lat od ponownego powstania w Polsce powiatów, w tym powiatu obornickiego. W założeniu ówczesnych reformatorów powiaty miały się składać z minimum pięciu gmin i liczyć ponad 100 000 podatników. 

Kiedy gmina Połajewo postanowiła nie wracać do Obornik, lecz przystąpić do powiatu czarnkowskiego, reguła została złamana. Gdy na dodatek mieszkańcy Murowanej Gośliny powiedzieli w referendum „nie” dla powrotu wspólnego powiatu, wykreślono Oborniki z listy. 

Jednak wielkim staraniem oborniczan, przy poparciu wielkopolskich posłów oraz pracy wielu osób i instytucji, udało się ostatecznie wykroić z trzech gmin, w tym jednej wiejskiej, nieco ponad 50 000 mieszkańców dla których powstał maleńki powiat obornicki. Tak zadecydował AWS-owski rząd Jerzego Buzka.

Burmistrzem Obornik był wówczas Jacek Koralewski. Zbudowano układ, że jak odejdzie do przyszłego starostwa, to jego następca wesprze powiat materialnie. Koralewski został starostą a gmina Oborniki przekazała mu na siedzibę biurowiec dawnej rzeźni miejskiej. Rada miejska staraniem radnych Łukaszewskiego, Żółcia, Stachowiaka i Bukowskiego zastrzegła wtedy jednak, że ów budynek mogą użytkować jedynie przez czas trwania powiatu. 

Ruszył remont i po paru miesiącach władze oraz pierwsi urzędnicy powiatowi przenieśli się, z wydzielonej im części urzędu miejskiego, do obecnie zajmowanego budynku. Ten wciąż przebudowywał i doposażał niezapomniany i niedoceniony ś.p. Janusz Grobelny. W tym czasie Jacek Koralewski zaczął montować trzon obecnej ekipy urzędniczej. Do pracy w starostwie stawili się głównie znajomi ówczesnego starosty i tak zaczęło się „wielkie urzędowanie”. 

Dotacje przeznaczone na drogi powiatowe były wówczas jedynymi, które można było przeznaczać na dowolne zadania. Kupowano za nie więc meble i komputery. Ruszyły też pierwsze inwestycje. By pozyskać sobie sympatię niechętnych przyłączeniu do powiatu obornickiego części rogoźnian, zarząd powiatu postanowił wybudować im halę sportową przy szkole Agrobiznesu. 

Zdecydowano o budowie sali operacyjnej w obornickim szpitalu, gdy okazało się, że stara sala nie może już dłużej istnieć. Zapadła także decyzja o budowie w szpitalu łącznika z windą na piętro, by chorych po operacji nie wozić do budynku szpitala pod chmurką, a ciężarne do porodu nie musieli wnosić na piętro strażacy. 

Zaczęto budować też dogi, choć na początek niewiele, bo nie było za co, a urzędnicy uczysli się dopiero swoich nowych ról. Był to jednak jedyny okres, gdy w ogóle nieco inwestowano. Sprzyjały temu entuzjazm, zgoda w zarządzie i szczęśliwe zbiegi okoliczności. Elektrociepłownia Karolin nie miała wówczas co robić z popiołami, więc wywożono je na drogę łączącą Gołaszyn z Maniewem, a potem na koszt elektrociepłowni, mimo protestów części mieszkańców, utwardzono popioły asfaltem. Po kilku latach stan tej drogi jest już opłakany. 

Rozpoczęto też przebudowę drogi z Wełny do Ninina. Niestety sił i środków wystarczyło tylko na połowę szosy. W kolejnym roku zmieniono technologię na tańszą i drugą połowę drogi posikano jedynie płynnym lepikiem i posypano kamykami. 

Potem zmienił się starosta, szefa wydziału komunikacji wylano z pracy, a jego miejsce zajął były wicestarosta Jeran. Skończyły się też istotne inwestycje drogowe, jak i jakiekolwiek inne ważne inwestycje. Nastał starosta Żuromski i rozpoczął się czas zastoju.

Gdy powstał powiat w Obornikach, miał on choć sąd w postaci roków. Szybko je utracił, tak jak szanse na urząd skarbowy i prokuraturę. Żuromski powtarzał to czego mógł nauczyć się od poprzednika. „Nie ma”, „nie da się”, „nie ma szans”. To było najczęściej słyszane odpowiedzi na pytania o potrzebne urzędy i inwestycje. 

Szczęściem głównie staraniem  obornickich władz gminnych, zainstalowały się w mieście sąd, skarbówka i prokuratura. 

Niestety, powiat po stronie sukcesów miał długi czas zero. Wtedy też po raz pierwszy zaczęto mówić o jego likwidacji. Gdy jakikolwiek rządowy czy sejmowy plan zmiany podziału administracyjnego kraju przenikał do prasy, jednym z jego punktów była zazwyczaj likwidacja powiatu obornickiego.

Nieco drgnęło, gdy tragicznie zmarłą rogozińską wicestarościnę zastąpił ryczywolanin Kazimierz Zieliński. Swym uporem doprowadził do budowy ścieżki pieszo-rowerowej z Obornik do Kowanówka oraz termoizolacji zespołu szkół w Rogoźnie. 

Czas kolejnego starosty Gustawa Wańkowicza, to przedłużenie  stylu rządzenia Żuromskiego, ponieważ bardzo szybko zdominował on swego słabego decyzyjnie następcę, nieformalnie wciąż kierując zarządem. Pozytywną zmianą było jednak to, że obecny starosta mniej wikłał się w politykę, niż Żuromski. Niestety, pod jego rządami do starostwa wkroczyła prokuratura a kilku urządników usłyszało poważne zarzuty o podłożu korupcyjnym.

Stał się Wańkowicz też autorem jedynego od dawna spektakularnego sukcesu, czyli pozyskania wsparcia finansowego na przebudowę drogi do Stobnicy. Stało się to co prawda dopiero pod groźbą odwołania, ale sukces jest faktem i warto to podkreślić. 

By ów fakt uczcić, jak i podnieść rangę dziesięciolecia powiatu, starosta zaprosił do pałacu objezierskiego swych wybranych gości, by im opowiedzieć o historii i sukcesie, oraz uczcić dotychczasowe dokonania stosownym toastem. Impreza wypadła nieco skromniej niż zakładano. Przybyło na nią niewiele ponad połowę zaproszonych gości. Sukcesów trudno się było w mowie ojca powiatu doszukać. 

Reasumując trzeba powiedzieć, że cały powiat obornicki na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia utwardził zaledwie tyle dróg co gmina Oborniki tylko w zeszłym roku. Wybudował przy wsparciu gmin 14 kilometrów chodników, czyli zaledwie 1400 metrów rocznie – i to na terenie trzech gmin. Najwięcej zainwestował w szpital, ponieważ przez owe 10 lat wpompował weń kwotę 8 300 000 zł. Teraz go chce sprywatyzować, czy skomercjalizować. Wymieniając inne inwestycje, starosta Wańkowicz wymienił szkoły oraz to, co w nich naprawiono i urządzono.  Nie uwypuklił, że część z nich nie ma do dzisiaj, na przykład, sal gimnastycznych.

Najjaśniejszym i bodajże jedynym poważnym sukcesem może być pozyskanie przez powiat kwoty 2,2 milionów złotych na remont drogi ze Słonaw do Stobnicy, o ile uda się powiatowi pożyczyć gdzieś drugie 2,2 miliona, bo to warunek uzyskania wsparcia finansowego na tę inwestycję. 

Na koniec Wańkowicz podziękował wszystkim urzędnikom a zebranym złożył noworoczne życzenia. Do życzeń przyłączyli się samorządowcy a wszystkim zagrał na pianinie Maciej Markiewicz. Po toaście był bankiet i towarzyszące mu spotkania oraz rozmowy. 

Podobne artykuły