Wielka Orkiestra zagrała w sali przy Obrzyckiej

POWIAT OBORNICKI. Tematem XVII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy est profilaktyka w dziedzinie wczesnego rozpoznania chorób nowotworowych u dzieci. 

Na temat onkologii dziecięcej mówi się bardzo dużo – stwierdził Jerzy Owsiak. Dzieci ze schorzeniami onkologicznymi mają w Polsce bardzo dobrą i fachową opiekę medyczną. Największą bolączką jest finansowanie leczenia, czyli zaopatrywanie chorych dzieci w bardzo drogie lekarstwa. Mimo to rodzice, jak i chore dzieci, na co dzień radzą sobie z tym problemem, otrzymują wsparcie bardzo oddanego ich sprawom personelu medycznego.

Jednak sukces zależy w dużej mierze od czasu wykrycia choroby nowotworowej. Wczesne zdiagnozowania dzieci z problemami onkologicznymi w sposób zdecydowany zwiększa ich szanse na wyzdrowienie. W rozmowach z Jerzym Owsiakiem fachowcy przekonywali, że w całym kraju powinny być tworzone ośrodki wyposażone w ultranowoczesny sprzęt do wczesnej diagnostyki, a dostęp do tych ośrodków powinien być dla każdego dziecka bezproblemowy.

Fundacja WOŚP rozpoczęła już konsultacje z grupą lekarzy-ekspertów, z którymi wstępnie ustala, jaki sprzęt będzie kupować i do których ośrodków w Polsce powinien on trafić. Jeżeli pieniędzy zostanie, fundacja chciałaby po raz drugi w swej historii wspomóc wszystkie hospicja dziecięce w Polsce. Cele są szczytne a akcja nie ma precedensu na całym świecie. 

Włączyła się do niej gmina Oborniki a dyrygentem orkiestry był i tym razem niestrudzony Zygmunt Dyczkowski. 

Tegoroczną nowością było przeniesienie imprezy z targowiska do sali sportowej przy ulicy Obrzyckiej. Tu trzeba przyznać, że ten pomysł autorstwa Leszka Farona, Tomasza Konitza i Grażyny Urbaniak okazał się strzałem w dziesiątkę a może i jedenastkę. 

Ciepła i dobrze nagłośniona sala wypełniła się tak szybko po brzegi, że czasem brakowało miejsc siedzących. Poszczególne atrakcje groma- dzące widzów zmieniały się jedna po drugiej w doskonałym tempie. Było ładnie, ale i praktycznie. 

Strażacy dali dynamiczny pokaz niesienia pierwszej pomocy a przecież nauki nigdy zbyt wiele. Ogromne brawa dostały zespoły taneczne. Wystąpiły z fantastycznym programem wszystkie formacje ze szkoły Iwony Markiewicz. 

Niemniej podobały się dziewczęta z grupy tanecznej Cat Clan Ilony Tadli. Na specjalnie przygotowanej scenie zmieniały się co chwilę zespoły i kapele, a na sprawnie ułożonym tatami dali pokaz oborniccy karatecy. 

Wystąpiła cała grupa i trzeba przyznać, że robiło to wrażenie. Dobrym pomysłem była konferansjerka Jarosława Kuca, który tłumaczył całej widowni każde z ćwiczeń młodych karateków. 

Gdy skończyła się część sportowa, przed widownią pojawili się trzej woje w średniowiecznym przybraniu z replikami ówczesnego oręża. 

To tylko cześć przygotowanych na ten wieczór atrakcji. Pieniądze wolontariusze zaczęli zbierać do oznakowanych puszek już rano. Wcześniej krwiodawcy oddawali krew z przeznaczeniem na WOŚP. 

W sali przy Obrzyckiej Zygmunt Dyczkowski zdzierał gardło licytując przedmioty przekazane na rzecz Wielkiej Orkiestry. Tradycyjnie był specjalny tort z cukierni państwa Nawrockich, ale nie było znanego posła. Kupił go więc za 100 zł ktoś anonimowy. 

Obornicki GS wystawił na licytację tonę węgla o wartości 700 złotych. Pan Zygmunt zaproponował wywoławczo 500 i pomimo że straszył zakręconym kurkiem gazu potencjalni chętni czekali na jeszcze niższą cenę. 

Jednak prawdziwe emocje można było zaobserwować dopiero przy licytacji wyjątkowego pióra wiecznego, które już po raz drugi kupił za 1300 złotych obornicki przedsiębiorca Michał Ciesiółka. Około godziny 17 zebrano już ponad 36 000 nie licząc wartości ponad 23 litrów krwi. 

Przez cały wieczór specjalna komisja pod wodzą Edwarda Mączyńskiego liczyła pieniądze. Roboty było więcej niż zwykle, bo bank przygotował worki większe, niż otwór nocnej wyrzutni i trzeba je było przepakowywać do mniejszych. Coraz przynoszono kolejne worki i puszki. Dostarczały je dzieci, strażacy, była też grupa obornickich policjantów. 

Wśród osób liczących była jak co roku burmistrz Anna Rydzewska, która wcześniej zbierała pieniążki do puszki a potem pomagała maestro Dyczkowskiemu podbijać ceny przy licytacji. Wszystko szło sprawnie choć gdy zamykaliśmy ten numer gazety wciąż nie była znana ostateczna kwota zebranych pieniędzy, dlatego podamy ją przy innej okazji.  

Można by o tegorocznym finale WOŚP pisać w samych superlatywach, gdyby nie jeden przykry incydent. Około godziny 14 na ulicy Mikołajczaka do kwestujących dzieci  podszedł miejscowy żul, niejaki Jarosław P. z ulicy Mikołajczaka, który wyrwał im z rąk puszkę z pieniędzmi a następnie odpychając dzieci szybko z nią uciekł. 

Natychmiast powiadomiono policję. Oborniccy funkcjonariusze ujęli złodziejaszka zanim przeliczył swój łup. Na szczęście był to jedyny incydent. 

Podobne artykuły