Uczciwie jak w Słonawach

SŁONAWY. Niedawno pisaliśmy o wypadku w którym uczestniczyła młoda oborniczanka. Jadąc wieczorem przez Słonawy Renaultem Clio zjechała na pobocze. Jej samochód stracił przyczepność, uderzył tyłem o drzewo i dachował. Dziewczyna miała wiele szczęścia, że nie odniosła żadnego uszczerbku na zdrowiu ni urodzie. Samochód jednak nadawał się już jedynie do kasacji. 

Strata mogła być jeszcze większa, ponieważ dziewczyna wiozła rzemieślnikowi, który wykonał usługę w domu jej rodziców, pieniądze w kwocie 4000 złotych w kopercie leżącej na siedzeniu. Po wypadku stuzłotowe banknoty fruwały niemal wszędzie. Większość z nich wiatr „przytwierdził” do płotu dawnej fabryki mebli. 

Na pomoc dziewczynie ruszyło wielu mieszkańców Słonaw. Przewodził im  – jak się dopiero teraz zdołaliśmy dowiedzieć – Marek Wąsowicz, który wraz z małżonką Renatą – sołtysem Słonaw – i sąsiadami, których nazwisk nie udało nam się poznać, pomagali poszkodowanej, również zbierając porozwiewane przez wiatr banknoty. Pieniądze oddano wezwanym na miejsce wypadku rodzicom, zabezpieczono rozbity samochód. 

Dziewczynę zabrało pogotowie na obserwację do szpitala a rodzice pojechali wraz za nią. Dopiero po długim czasie i upewnieniu się, że córce nic się nie stało, mogli spokojnie przeliczyć gotówkę. 

Stwierdzili wówczas, że jest znów co do grosza 4000 złotych. Mama dziewczyny – z zawodu pedagog  – przyznała, jestem zbudowana uczciwością i bezinteresownością ludzi, my dodajemy – mieszkańców Słonaw. 

Właściwie nikogo nie powinno to dziwić, że w chwili nieszczęścia człowiek pomaga człowiekowi i nikomu nie przyszło do głowy, by sięgnąć po cudze. Żyjąc już trochę na tym świecie wiemy, że nie zawsze tak bywa. Jadąc przez Słonawy warto się uśmiechnąć i przez moment pomyśleć: „jadę przez wieś uczciwych ludzi”. 

Podobne artykuły