Mroźny Sylwester

OBORNIKI. Tegoroczny wspólny Sylwester na miejskim targowisku był mieszaniną syberyjskiego chłodu z gorącymi rytmami płynącymi ze sceny. Temperatura spadła niemal do minus dziesięciu a wśród wspaniałych dekoracji sceny Marcin Samolczyk z Lechem Faronem przez ponad dwie godziny bawili zebranych na wspólnej zabawie.

Wszystko to przy dźwiękach muzyki serwowanej na żywo przez kolegów dyrektora OOK, wśród których był także instrumentalista zespołu Kombi. Mróz sprawiał, że grupki bawiących się raz opuszczały płytę targowiska, by się zagrzać raz nań przybywały by się bawić. Taniec rozgrzewał a wodzireje nie szczędzili gardeł. Trwało tak niemal do północy. 

Bliżej północy targowisko zapełniło się osobami, które chciały powitać Nowy Rok wspólnie. Na scenę weszła burmistrz Anna Rydzewska wraz ze swymi zastępcami. Witana z entuzjazmem, złożyła mieszkańcom Ziemi Obornickiej najserdeczniejsze życzenia, szczęśliwego, zdrowego i pełnego sukcesów roku 2009. – Te życzenia niech się spełnią Wam, Waszym rodzinom i najbliższym. Niech się spełnią całej gminie. Oby rok 2009 nie był nic gorszy od 2008. 

Lech Faron odliczył od 10 do zera i wystrzeliły w powietrze korki. W nastroju będącym wynikem ogólnej  radości i spotych ilości trunków składano sobie życzenia witając nowy rok 2009. Potem zapadła ciemność i wystrzeliły w powietrze fajerwerki. Kilkunastominutowy pokaz aż zatykał dech w piersiach i co raz to wzbudzał okrzyki zachwytu. 

Zapatrzeni w niebo rozgwieżdżone miliardami iskier oborniczanie zastanawiali się na pewno co ów nadchodzący rok im przyniesie, w czym będzie wyjątkowy, które z marzeń im spełni. 

Wśród tłumu były jak zwykle jednostki mocno odstające od całości. – Niektórzy o nowym roku dowiedzą się dopiero jutro około południa – żartował konferansjer, co raz ostrzegając, by nie odpalać petard w tłumie. Ktoś jednak nie posłuchał, czyjeś dziecko zostało zranione w nogę. 

Strażacy z Maniewa  zadbali o to, by nie doszło do poważniejszych nieszczęść skutkiem nieumiejętnego obchodzenia się z materiałami pirotechnicznymi. Strażnicy miejscy dbali o porządek i ład. Co raz pacyfikowali lokalne zarzewia bójek, godzili 14 syna z ojcem, którzy się nie wiadomo o co pobili i kolegów bijących się też bez żadnego realnego powodu. To także były skutki mrozu i próby rozgrzewania się mieszkanką trunków. Niektórym to pomogło innym raczej mniej. 

Zajścia o których piszemy były na szczęście zaledwie maleńkim marginesem, wspaniałej sylwestrowej zabawy na miejskim targowisku. Kto na niej nie był, może obejrzeć fragmenty na naszej stronie www.tv.oborniki.com.pl. 

Podobne artykuły