Wniosek o odwołanie starosty

OBORNIKI. Sytuacja w zarządzie powiatu obornickiego, którą komentujemy już od pewnego czasu, komplikuje się coraz bardziej. Jeżeli dodamy do tego, że klęska goni klęskę, a nieudolny zarząd przestał już panować nad czymkolwiek, to wszystko musiało doprowadzić w końcu do protestu.  Na zakończenie ostatniej tegorocznej sesji rady powiatu Krzysztof Paszyk, w imieniu grupy radnych związanych ze Stowarzyszonymi i Gospodarnymi oraz Polskim Stronnictwem Ludowym, zgłosił wniosek o odwołanie starosty Gustawa Wańkowicza z Platformy Obywatelskiej. Złożył też krótkie streszczenie uzasadnienia swojego wniosku. 

– Przede wszystkim obarczamy starostę i kierowany przez niego zarząd winą za brak skuteczności w pozyskiwaniu środków z zewnątrz, zwłaszcza na tak oczekiwane przez społeczeństwo inwestycje drogowe, a dzień dzisiejszy przyniósł kolejną informację, że upadły szanse na remonty dróg, które są już w opłakanym stanie – mówił Paszyk. Fiaskiem, skończyły się wszelkie starania zarządu o budowę hali sportowej przy Zespole Szkół im. Kutrzeby w Obornikach, Również nie wypaliły próby pozyskania środków zewnętrznych na modernizację szpitala. Tymczasem sytuacja szpitala nie zapisuje się różowo na koncie zarządu. Nie wykonano uchwały rady na budowę stacji dializ, co w znacznym stopniu poprawiłoby sytuację w powiększeniu  powierzchni szpitala i dało dodatkowe dochody. Zarząd konsekwentnie unika dyskusji na temat przyszłości szpitala. Toczymy jakieś zdawkowe rozmowy, ale tylko z panem sekretarzem, jedynym zorientowanym w sytuacji. To budzi głęboki niepokój naszego klubu, tym bardziej, że zbliżający się szybko rok 2012  zwiększa wymogi unijne wobec szpitali. 

Kolejnym elementem tego uzasadnienia był, jak powiedział Paszyk – brak naszym zdaniem działań oszczędnościowych ze strony zarządu powiatu. Podkreślił, że nabrzmiały problem nie dotyczy tylko samego starosty Wańkowicza – chcemy w ten sposób reagować na sytuację,  która się dzieje w zarządzie powiatu. Sytuacja ta się pojawiła przed kilkoma tygodniami i nie możemy zamieść jej pod dywan i udawać, że nic się nie stało. Zarząd cieszy się w tej chwili bardzo chwiejną większością. Mamy do czynienia z autentycznym chaosem i gorączkowymi poszukiwaniami zapewnienia sobie większości w radzie. To nie jest atmosfera, która służy konstruktywnej i twórczej pracy. Metody towarzyszące budowie tej większości pozostawiają wiele do życzenia. 

Patrząc w stronę pobladłego Wańkowicza dodał – mógłbym tu przytoczyć wiele przykładów działań ze strony osób podających się za pańskich wysłanników, które kuszą członków naszego klubu  intratnymi propozycjami.  To jest sytuacja, która trzeba przeciąć. Wniosek ten składamy w nadziei, że w radzie przeważy pogląd o potrzebie naprawy tej sytuacji i stworzeniu większości posiadającej zdolność koncyliacyjną do twórczej pracy. Na koniec powiedział, że nie wyklucza poważnych rozmów z żadnym z członków obecnego zarządu, licząc na rozsądek grupy większościowej. 

Nie wiemy dokładnie, czy ktoś oprócz radnych z klubu, któremu przewodzi Paszyk a w skład którego wchodzą radni z PSL i SiG, ów wniosek podpisał. Z pewnością oprócz Paszyka pod wnioskiem podpisali się radni  Paweł Bździak, Tomasz Konitz, Edmund Kuźniak, Kazimierz Zieliński oraz Zygmunt Dyczkowski.  Wiemy natomiast, że nie podpisał się pod wnioskiem o odwołanie starosty Wańkowicza radny PSL Edmund Mielke. Wiemy też, co miał na myśli Krzysztof Paszyk w swym przedostatnim zdaniu. Dotarła i do nas informacja, iż wysłannicy Wańkowicza próbowali przekupić kilku radnych z opozycji obietnicami dochodowych i prestiżowych stanowisk. Wielu odmówiło. Być może wysłannicy byli i u Mielkiego. 

Wańkowicz, choć zdaje się od dawna nie panować już nad niczym, chce za wszelką cenę przetrwać. Są jednak w radzie politycy świadomi tego, że powiat się pogrąża, a jeszcze nie dotarł przecież do Polski z zachodu nadciągający kryzys. Będzie już tylko gorzej, a w zdrowiu przetrwają kryzys jedynie silne jednostki samorządowe.  Jeżeli niektórzy politycy nie chcą trafić do śmietnika historii powiatu oborniciego, najkorzystniejszym wariantem byłoby dla nich odejście od starosty i w przyszłości wskazanie go palcem, jako kozła ofiarnego winnego wszelkim niepowodzeniom. To w końcu tylko polityka, a nie coś osobistego. 

Początek przyszłego roku będzie pierwszą próbą zmiany zarządu. Czy uda się wówczas odwołać Wańkowicza? Czy będą kolejne próby? Kto przejmie stery? Kto stworzy silną i twórczą większość? Tego nie wiadomo. Postaramy się odpowiedzieć na te pytania w przyszłym roku. 

Podobne artykuły