Wigilijna, satyryczna szopka – puszczanie kleju w powiecie obornickim

POWIAT OBORNICKI. Nasz ubiegłotygodniowy donos na temat walk wewnątrz zarządu powiatu obornickiego wielce zdenerwował samego Wielkiego Wodza Powiatowego PO, który swego czasu tak mozolnie posklejał swój układ, z pozornie zupełnie nie pasujących do siebie kawałków. 

Przypomnijmy – do słabej ilościowo większości ludzi z PO dokleił Samoobronę. By mu się czasem nie odkleiła, dał fotel wicestarosty liderowi partii Lepper w regionie. Wciąż jednak jego większość była mała, więc dokleił kolejną partię – SLD. Tu jednak spoiwo musiało być silniejsze, bo i partia to liczniejsza. Jako kleju użył poparcia dla dyrektorskich zapędów syna lokalnego lidera lewicy i warte 1800 złotych miesięcznie miejsce w zarządzie dla jego taty oraz tyleż samo warte krzesełko wiceprzewodniczącego  drugiego "towarzysza". Było drogo, tym bardziej, że ten ostatni sobie później jeszcze dał podwyżkę w postaci etatu u wspomnianego dyrektora. 

Jednak spoiwo okazało się solidne i trzyma wciąż doskonale. By obciąć koszty, wódz dokleił głos PIS-u, już całkiem niedrogo. Utrzymanie PiS-owskiego jedynka nadal w fotelu przewodniczącego w zupełności wystarczyło. Do kompletu dokleił jeszcze dwuosobowy OKS, używając tym razem jako kleju nieźle płatnego stołka w zarządzie powiatu oraz mglistej obietnicy, że znajdzie jakaś ciepła synekurka. To ostatnie było obietnicą na wyrost i tuż przed tegoroczną gwiazdką ten ostatni element układanki zaczął się odklejać.

Odklejać się zaczął też doszyty do układu jedynie wiernością wobec partii Leppera radny z Parkowa. Skalkulował, że nad Andrzejem L. i tak wiszą czarne chmury a ponadto każdy w układzie coś jednak dostał, a on potakuje w nim za friko. Małymi kroczkami zaczął się więc także zbliżać do opozycji. 

Wielki Wódz Powiatowego PO uradził ze swoimi, żeby temu drugiemu z Samoobrony dać jednak coś niedrogiego, ale błyszczącego. Tym czymś okazało się miejsce w Powiatowej Radzie Zatrudnienia. Grosza z tego nie ma żadnego, ale zasiadają w niej wójt i burmistrzowie, więc jest prestiż. 

By lepiej zapamiętał radny z Samoobrony, co dla niego dobre, Wódz PO zwołał sąd nad odszczepieńcami. Podczas tego spotkania przypomniano, co przysięgali i gdzie ich miejsce. Szefowi OKS obiecano, że jak pozostanie w koalicji, to ma nadal miejsce w zarządzie za około 2000 zł miesięcznie, a ponadto może coś jeszcze dostać. Na przykład dobrze płatny stołek w przyszłej spółce o nazwie „szpital powiatowy”. 

Obaj radni zgodzili się na razie zostać w koalicji rządowej, ale szybko przyszedł moment próby. Była nim ostatnia w tym roku, przedwigilijna  sesja rady powiatu. 

Miejsce w Powiatowej Radzie Zatrudnienia miał zaproponować  Samoobronie starosta, a wyprzedzili go mówiący już jednym głosem szefowie OKS i opozycji. 

Koalicja wiedziała, że padnie wniosek o odwołanie starosty, który byłby początkiem końca obecnego układu w powiecie. Próbowano więc złamać w różny sposób opozycję. Udało się ugiąć tylko radnego M., który się jako jedyny opozycjonista pod wnioskiem się nie podpisał. W poprzedniej kadencji M. popierał rządzących w zamian za stołek wiceprzewodniczącego, który teraz obsiadł mu N. Jednak stół prezydialny jest długi i kto wie, czy od przyszłego roku nie zasiądzie, obok szefa PiS, wzorem gmin, dwóch wiceprzewodniczących.

Po gwiazdkowej sesji Wielki Wódz Powiatowego PO znów zwołał swoich na przedświąteczną naradę i zaraz strasznie się wszyscy pokłócili. Zamiast opłatka były przekleństwa a zamiast życzeń obelgi.  

Wiadomym jest przecież, że co się raz odkleiło, tego się już przykleić się solidnie nie da.

Dalszy ciąg satyrycznej szopki z powiatu obornickiego już w nowym roku.

Podobne artykuły