Wigilijna opowieść z rożnowskich czworaków

ROŻNOWO. Każdy, kto zna Rożnowo wie, gdzie znajdują się dawne czworaki. Niegdyś pobudowane dla pracowników rolnych, później zamieszkiwane przez tych, którzy nie zdołali się z nich wynieść. 

W jednym z takich czworaków mieszka pewien niemłody już mężczyzna z matką staruszką. Mężczyzna nie ima się pracy, bo ta go nudzi i męczy. Wybrał sobie los pijaczka – i całkiem mu z tym dobrze. 

Pić miał za co, bo mama miała rentę. Może renta to zbyt wielkie słowo na groszaki, które co miesiąc przynosił listonosz. Jednak wspomniany mężczyzna nie był wybredny w doborze trunków i jakoś starczało. By nie trwonić pieniędzy na zbytki, jadał byle co i bardzo oszczędzał na potrzebach matki. 

Za sprawą synka, matka jadała rzadko i bardzo skromnie. By nikt się o jej głodówce i nędzy nie dowiedział, synek trzymał matkę pod kluczem. Gdy przychodziła renta, potrafił pić na umór przez cały tydzień, nie trzeźwiejąc. Przez ten czas matka zazwyczaj siedziała zamknięta w pokoju, mając nadzieję, że na tyle synek wytrzeźwieje, iż da jej coś do jedzenia. 

Tak mijały tygodnie, miesiące i lata. O tragicznym położeniu staruszki wiedziało pewnie wiele osób, jednak nikt w żadnej po- rządnej wsi nie wtrąca się w cudze sprawy. Tak więc i tutaj nikt nie interesował się starą, coraz słabszą kobietą. 

W minioną środę pijaczek przepijał wraz z kolegą resztki matczynej renty. Żal mu się może przed Bożym Narodzeniem zrobiło staruszki, bo postanowił coś jej ugotować. Wstawił nawet na ogień garnek z zupą błyskawiczną, ale po kolejnym kielichu zapomniał o matce, garnku i zasnął. 

Gdy zupa zamieniła się w dymiącą masę, on i kolega donośnie chrapali. Dym zauważył ktoś z sąsiadów i wezwał stra- żaków. Ci ugasili to, co zaczęło się palić i wezwali pogotowie a także policję. 

Obu kompletnie pijanych mężczyzn odwieziono do izby wytrzeźwień. W pokoiku matki znaleziono staruszkę. Była w złym stanie, chora i zaniedbana. Zabrano ją do szpitala. Tam szybko zmarła.

Staruszka miała jeszcze jednego syna w Rogoźnie. Powiadomiono go o śmierci matki, a on zabrał jej zwłoki do siebie i godnie pochował. 

Po dwóch dniach trzeźwienia wrócił do domu synek – pijaczek. By to uczcić zdobył gdzieś jakiś alkohol i dalej popijał. Po paru dniach przypomniał sobie nagle, że postanowił ugotować matce zupę. Wszedł do jej pokoju i stwierdził, że jej tam już nie ma. Szukając rodzicielki dowiedział się, że matka od ponad tygodnia nie żyje. 

Tak bardzo go to zasmuciło, że natychmiast się upił. Prawdopodobnie nie dotarło do niego jeszcze to najgorsze dla jego pijackiej natury. Wraz ze śmiercią matki odeszła na zawsze jej renta. 

Podobne artykuły