Burzliwy tydzień Mariusza A.

ROGOŹNO, POZNAŃ. Mieszkaniec Rogoźna, gej Mariusz A., ma zaledwie 21 lat, szczupłą sylwetkę i delikatne rysy twarzy. Ma też na koncie tak poważne zarzuty, jak podpalenie, zamiar sprowadzenia katastrofy, w której mogło ucierpieć wielu ludzi a ponadto uzasadnione domniemanie zabójstwa.  Wszystkich tych czynów dokonał w przeciągu niecałego tygodnia i Bóg jeden wie czego mógłby jeszcze dokonać, gdyby policja nie umieściła go w miejscu odosobnienia. 

Choć krótkie jeszcze życie Mariusza obfitowało w akty łamania prawa, naszą relację zaczynamy dopiero od soboty 22 listopada. Wówczas to Mariusz włamał się do mieszkania pewnej nauczycielki ze szkoły podstawowej w Rogoźnie, znajdującego się w domu jednorodzinnym stojącym przy ulicy Piekarskiej w dość zwartej zabudowie. 

Mieszkanie pani Danuty okradano już nie raz, gołocąc je do tego stopnia, że grono koleżeńskie składało się na to, by mogła zaspokoić choć najbardziej podstawowe potrzeby finansowe. Gdy nauczycielka przebywała z powodów zdrowotnych jakiś czas poza domem, Mariusz włamał się do jej mieszkania chcąc je ograbić. Nie znalazł tam niczego cennego. 

Mogło to wywołać u niego silną frustrację, bo powyrzucał rzeczy z szaf na środek pokoju. Tam ułożoną z dobytku nauczycielki pryzmę polał łatwopalną substancją i podpalił. Gdy zauważono ogień dochodziła godzina 8.30. Strażacy ugasili pożar, ale i tak spaleniu uległy trzy świeżo wyremontowane pokoje oraz kuchnia wraz z całym wyposażeniem. Straty oszacowano już wstępnie na kwotę 150 000 zł. 

Dzień później – w niedzielę 23 listopada – dwudziestojednolatek włamał się do kolejnego mieszkania, znajdującego się i jedną ulicę dalej. Tam na koniec grabieży otworzył gaz i próbował podłożyć ogień. Próba spełzła na niczym i tylko cudem nie wyleciał w powietrze cały budynek.  

Mariusz A. jest orientacji homoseksualnej i miał romans z pewnym 59-letnim homoseksualistą, mieszkańcem osiedla Bolesława Chrobrego w Poznaniu. Wszystko wskazuje na to, że Mariusz odwiedził go w jego mieszkaniu znajdującym się w jednym z 16-piętrowych wieżowców stojących niedaleko piątkowskiego szybkiego tramwaju.

Jak spędzili czas i co zaszło w mieszkaniu, tego jeszcze nie wiadomo. Pewnym jest tylko, że skrępowane ciało 59-latka zostało znalezione w jego mieszkaniu na osiedlu w poniedziałek 22 listopada. 

Pewien mieszkaniec bloku wchodząc na klatkę schodową poczuł zapach gazu, po czym zawiadomił o tym straż pożarną. Strażacy przybyli na miejsce wraz z policją. Zabezpieczając utleniający się gaz dokonali makabrycznego odkrycia. W jednym z pokoi znaleźli skrępowane ciało martwego mężczyzny. 

Otwarcie gazu w jego mieszkaniu musiało być obliczone na doprowadzenie do wybuchu, pożaru i zniszczenia wszelkich śladów zabójstwa. Jakie mogło mieć skutki w wieżowcu, łatwo sobie wyobrazić. 

Wszczęto natychmiastowe śledztwo, zmierzające do ustalenia sprawcy. W trakcie prowadzenia czynności operacyjnych przeszu- kano kontakty homoseksualne zabitego i ustalono, że ostatnią osobą, jaka miała kontakt ze nim był 21-letni mieszkaniec Rogoźna. Poznańscy policjanci nie zastali go jednak pod adresem zameldowania. 

Natychmiast do poszukiwań Mariusza przyłączyła się policja z Rogoźna. Tu trzeba przypomnieć, że obecnie komendantem policji jest tam wytrawny śledczy, do niedawna szef sekcji kryminalnej komendy powiatowej w Obornikach Jacek Kasztelan. Przy jego doświadczeniu znalezienie 21-latka stało się już tylko kwestą czasu. 

Penetracja środowiska rogozińskiego półświatka, w tym szczególnie środowisk homoseksualnych, doprowadziło stróżów prawa wprost pod drzwi pewnego mieszkania na terenie Rogoźna. Był tam Mariusz A. 

Młody mężczyzna podczas przeszukiwania lokalu leżał na kanapie przykryty kilkoma kocami i innymi przedmiotami. Tak trząsł się ze strachu, że prymitywna kryjówka nikogo nie zwiodła. 

Został zatrzymany a Sąd Rejonowy w Obornikach zastosował wobec niego w piątek 28 listopada 3-miesięczny areszt tymczasowy. Obecnie zarzuca się mężczyźnie podpalenie i sprowadzenie niebezpieczeństwa wybuchu, co mogło spowodować zagrożenie życia dla wielu osób. Za tego typu przestępstwo grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. 

Zarzuty wobec Mariusza A., w trakcie prowadzonego śledztwa mogą być uzupełnione. Nadal bowiem wyjaśniana jest kwestia ostatecznej przyczyny śmierci 59-latka, która będzie znana po wykonaniu sekcji zwłok. Zatrzymany nie przyznał się do zabójstwa, choć jak zdołaliśmy się dowiedzieć, prawdopodobieństwo że on to uczynił, jest więcej niż duże. 

Podobne artykuły