Kolejny groźny wypadek – wyprzedzał przez podwójną ciągłą linię na skrzyżowaniu w Kowanówku

KOWANÓWKO. W czwartek 9 października doszło do kolejnego wypadku na skrzyżowaniu ulic Sosnowej i Cmentarnej z drogą krajową nr 11. Był już wieczór, minęła godzina 18, gdy z północy w stronę Obornik mknął ze znaczną prędkością czerwony renault 19 z trzema osobami w środku. 

Pochodzący z Międzychodu kierowca niedaleko skrzyżowania z Sosnową (prowadzącą na osiedle w Kowanówku) i Cmentarną (wiodącą na rożnowskie Winiary) zaczął, pomimo podwójnej ciągłej linii, wyprzedzać samochód ciężarowy z ładunkiem samochodów osobowych.

W tym samym momencie jadący szosą przed ciężarówką dostawczy bus marki mercedes zwolnił, sygnalizując z wyprzedzeniem zamiar zjechania z drogi. Po kilku sekundach mercedes rozpoczął skręcaćz drogi krajowej w lewo do Rożnowa. 

Mężczyzna kierujący samochodem renault był już w tym momencie po drugiej stronie podwójnej ciągłej linii.  Nie chciał najechać na ciężarówkę,  przyspieszył i dużym łukiem wyprzedził ją oraz busa. Gdy skręcił ostro w prawo, by wrócić na swój pas ruchu, jego samochód wpadł w poślizg a kierujący stracił panowanie nad autem.

Renault przeleciał przez płytki rów po stronie Kowanówka i uderzył w przydrożne drzewo z takim impetem, iż samochód dachował. 

Bardzo szybko nadjechała pomoc. Kierowca, choć z trudem, opuścił auto. Po krótkiej rozmowie z policją został odwieziony do szpitala. Tam okazało się, że ma złamaną rękę.

Bardziej skomplikowane okazało się wyswobadzanie dwojga pasażerów wyprzedzającego na trzeciego kierowcy, zaklinowanych w leżącym na dach u aucie. W końcu i ich udało się wyswobodzić. Na szczęście wyszli z wypadku lepiej, niżby wskazywał na to stan zdeformowanego samochodu. 

Wszyscy uczestnicy wypadku byli przytomni i opowiadali na pytania. Jednym z nich było – dlaczego wyprzedzaliście na ciągłej linii przed skrzyżowaniem. Odpowiedź, była taka jak zwykle – bo się spieszyliśmy. 

W wyjątkowe szczęście uczestników wypadku nie uwierzył jednak „ktoś” ze straży pożarnej i poinformował o tym media. Skutkiem tego można było usłyszeć na drugi dzień w radio, że „skutkiem wypadku pod Kowanówkiem śmierć poniósł kierowca”. Jeżeli ta mocno przesadzona informacja o jego śmierci może być oznaką długiego życia, to dobrze, byleby zaczął respektować w nim przepisy ruchu drogowego.

Podobne artykuły