Chciał dobrze i stracił w Rogoźnie

ROGOŹNO. Przedsiębiorca budowlany w Rogoźna chce budować na działce w Cieślach nowe domy. Zwrócił się do gminy z prośbą o przekształcenie miejscowego planu przestrzennego. Gdy wybuduje domy, ludzie zdobędą mieszkania, on zarobi a gmina zyska na podatkach. Zadowoleni będą wszyscy. Gmina za zmianę planu musi jednak zapłacić, więc on zwróci pieniądze gminie, bo go na to stać. 

Owa darowizna stała się natychmiast przysłowiowym „sękiem”. – A jak nie da? – zastanawiali się radni.  – Skoro obiecał, to da – zapewniał burmistrz, bo i po co by obiecywał? 

A jak ktoś inny nie da darowizny, to mu się planu nie uchwali? – dopytywali radni. Każdy może złożyć wniosek a zadaniem gminy jest go jak najkorzystniej rozpatrzyć wyjaśniał burmistrz.

Im  dłużej dyskutowano, w tym bardziej filozoficzne rejony trafiała sprawa przedsiębiorcy budowlanego. Skoro wszyscy chcą czegoś od gminy a jeden coś jej daje, to należy wzmóc czujność – zakładali rajcy miejscy. – Każdy może dać gminie darowiznę – wyjaśniała sekretarz a nieufność wobec przedsiębiorcy wciąż rosła.  Jak ktoś daje darowiznę w zamian za jakąś dogodność, to czy to nie jest aby łapówka –  zastanawiała się głośno radna Tomaszewska. Nasza gmina dała środki starostwu na budowę chodnika w Rogoźnie i to nie była to bynajmniej łapówka,  wyjaśniła obrazowo sekretarz a burmistrz dodał: to ja jestem odpowiedzialny za wykonanie budżetu w zgodzie z prawem. 

A jak ktoś da darowiznę gminie, to jego wniosek pójdzie poza kolejką?  – dopytywał Szuberski. Nie ma kolejki, mamy jeden wniosek – wyjaśniał Janus. 

W końcu na mównicę wkroczył Zbigniew Nowak z propozycją, by w ogóle odłożyć sprawę na później. Niech zamiast niego budują sobie inni i zupełnie gdzie indziej.

Dyskusja trwała jeszcze bardzo długo i sam nasuwał się wniosek: nie życzmy bliźniemu bólu głowy lub chęci inwestowania w Rogoźnie.  

Podobne artykuły