Sołtys i dziwna postawa ludzi lewicy

OBJEZIERZE. Swego czasu informowaliśmy o podejrzeniu sfałszowania podpisów na fakturach oraz innych dokumentach przez obecnego sołtysa Objezierza. Sprawą zajęły się organa ścigania a my staraliśmy się dowiedzieć, czy faktycznie zostało popełnione przestępstwo.  Uzyskaliśmy informację, iż jest to wielce prawdopodobne i zakwestionowano już 11 dokumentów.  

Sołtys Władysław W. miał tłumaczyć, jakoby jego działanie nie przynosiło gminie strat. On kosząc gminną kosiarką ciągnikową trawniki innym podmiotom niż gminne, owszem zarabiał, ale pieniądze miał przeznaczać na potrzeby wsi. Ma z tym jednak znaczny problem, bo trudno mu to udowodnić. 

Innego rodzaju problem ma też inny mieszkaniec wsi a przy okazji radny Włodzimierz Stoliński, który niewątpliwie zachował się po obywatelsku. Pytany o swój podpis na kontrasygnacie faktur zaprzeczył jego prawdziwości. Sołtys tłumaczył – podrobiłem ten podpis, bo myślałem, że jest moim kolegą (Stoiński). Zaskakująca jest w tym wszystkim logika sołtysa, ale jeszcze bardziej postawa radnej Walerii Liczak. Zauważyła ona podczas sesji, że – sołtys robi dużo dobrego dla Objezierza i nie jest żadnym obibokiem, który podrabia podpisy dla własnych celów. 

– Taka postawa to właśnie największy problem naszej lewicy – skomentował to jeden z obornickich polityków. Trudno się z nim nie zgodzić, bo jeżeli ludzie lewicy bagatelizują i akceptują przestępstwo a ganią jego ujawnianie, to  trudno się do tego nie odnieść.

Reperkusją takich postaw jest "nagonka we wsi" na Stoińskiego, który choć wywodzi się politycznie także z lewicy, to zachował się odmiennie.  

Podobne artykuły