Obornicki strażnik miejski Jacek K. brutalnie pobity podczas dożynek przez mieszkańca Maniewa

WARGOWO. Po niedawnych dożynkach w Nieczajnie doszło na koniec imprezy do zwyczajowej bójki. Jednak poziom agresji, jaki można było zobaczyć po dożynkach w Wargowie przerósł chyba wszystko. 

Mieszkaniec Maniewa Jarosław N., z rodziną i znajomymi w sile około 30 osób, napadli na strażnika miejskiego Jacka K. 

Była godzina 23:30 i trwała jeszcze zabawa dożynkowa.  Jarosław N. napadł bez zdania uzasadnienia na idącego spokojnie mężczyznę. 

Żona napadniętego podbiegła po pomoc do stojących nieopodal miejskich strażników. Jacek K. ruszył do interwencji i poprosił napastnika o spokojne udanie się do domu.  Obrzucony został za to wulgarnymi słowami. 

W tym samym momencie otrzymał też pierwszy cios w twarz. Na moment stracił orientację, zdołał jednak powalić agresywnego mężczyznę na ziemię. Natychmiast pomógł mu drugi strażnik, Roman N. Razem, choć nie bez trudu, skuli wijącego się i szarpiącego napastnika kajdankami. 

Poziom adrenaliny u 28-letniego Jarosława N. był już jednak tak wysoki, że mając skute ręce, kopnął jeszcze napadniętego strażnika w głowę a następnie jak wściekły pies rzucił się do gardła Jacka K. Ten uskoczył, ale napastnik i tak ukąsił go boleśnie w ucho. 

W tym samym czasie towarzysząca Jarosławowi N., kobieta podniosła krzyk a towarzyszące jej koleżanki wrzeszcząc raz „gestapo”, raz jakieś wulgaryzmy podsycały nastrój. 

Na pomoc skutemu szaleńcowi skoczył jego brat Maciej. Ruszyło też kilku mężczyzn. Widząc, że może dojść do linczu, Ryszard K. włączył syrenę radiowozu i wjechał nim w środek niemal 30-osobowej grupy. Rozerwana i zdezorientowana hałastra nieco ostudziła swój zapał. 

Brat pierwszego z napastników, Maciej N. złapał jednak za lustro boczne radiowozu i jakimś twardym przedmiotem wybił przednią szybę w służbowym Volkswagenie straży miejskiej. Ryszard K., zareagował natychmiast rażąc gazem paraliżującym w stronę agresywnego napastnika. 

Strażnicy miejscy wezwali na pomoc policję. Usłyszeli w odpowiedzi, że nic z tego, bo nie ma żadnego wolnego radiowozu. 

Porządku na dożynkach strzegło aż pięć jednostek OSP. Żaden z rosłych strażaków nie ruszył z pomocą strażnikom miejskim. 

Ostatecznie udało się strażnikom wyjechać z Wargowa. Jacek K., trafił na pogotowie. Tam go opatrzono. Skutkiem pobicia ma mocno naderwane ucho, liczne zasinienia i inne obrażenia ciała. Na zwolnieniu chorobowym będzie przebywał, co najmniej dwa tygodnie. 

– Pierwszy raz w czasie 17 letniej służby zdarzyło ni się coś takiego – powiedział naszej redakcji pan Jacek. Dla formalności zbadano go alko testem. Wynik badania to 0,00 mg/l. Podobnemu badaniu chciano poddać Jarosława N. Ten odmówił wobec czego pobrano od niego krew do badań a następnie przewieziono go do Izby Wytrzeźwień w Poznaniu gdzie został zastrzeżony do dyspozycji komendy powiatowej policji w Obornikach. 

Już wczesnym rankiem do komendy zgłosił się adwokat Jarosława N. Sprawa jest bardo poważna. Sprawcom napaści na funkcjonariusza podczas pełnienia obowiązków grozi więzienie. Także za podżeganie do tej napaści grożą bardzo surowe kary. Czy tak będzie faktycznie, tego niewiadomo. 

Jak się zdołaliśmy dowiedzieć, na początek mecenas z Poznania zrobił podobno spore wrażenie na miejscowych stróżach prawa i Jarosława N oskarżono „jedynie” o udział w bójce. Jeśli i sąd obejdzie się z nim równie łagodnie, strażnicy i policjanci mogą spodziewać się dalszych napaści. 

Podobne artykuły