Kiszewska burda

KISZEWO. W minioną sobotę o godzinie 20 rozpoczęło się zebranie wiejskie w Kiszewie. Trochę dziwnie, bo pora to późna a i sobota jest raczej dniem wypoczynku i rozrywki. Nieco ponad trzydziesto osobowa grupa mieszkańców tej wsi zasiadła jednak w aali, raz zwanej wiejską a raz strażacką, aby porozmawiać w obecności burmistrza Henryka Łukaszewskiego na tematy ważne dla całej miejscowej społeczności. 

Jak się szybko okazało, znaczna część zgromadzonych była najwyraźniej pod wpływem alkoholu. Grupa mężczyzna nie chciała słuchać tego, co na temat skutków suszy mówił sołtys Ryszard Niemiec. Nie interesowała ich też sprawa współfinansowania likwidacji eternitu przez powiat. Przybyli oni na zebranie z nastawieniem na burdę, kłótnie, chamstwo i negację wszystkiego co usłyszą. 

Poziom agresji rósł na sali z minuty na minutę utrudniając sołtysowi prowadzenie zebrania. Atmosferę starał się najwyraźniej podsycać radny i mieszkaniec Kiszewa Kazimierz Adamek, całkiem dobrze się przy tym wszystkim bawiąc. Grupie podpitych rozrabiaczy przewodził tęgi jegomość rycząc z czerwoną twarzą na całą salę obelgi. Rzucając wulgaryzmami żądał, aby gmina dawała bez żadnych formalności pieniądze za suszę, by mu gminni podatnicy sfinansowali położenie nowego dachu na domu i wybudowali we wsi garaż dla strażackiego Żuka. Winił władze gminy nawet za zlikwidowany przez władze powiatu prom i nieczynny wskutek decyzji PKP most w Stobnicy. To tylko garstka zarzutów padających z sali. 

Można ostatecznie zrozumieć, że niektórzy z obecnych nie wiedzieli może, że w sprawie promu gmina nic nie ma do gadania a most w Stobnicy należy wciąż do PKP. Jednak stało się już niemal farsą, gdy dyrektorka miejscowej szkoły obwiniła prasę o to, że remont stołówki był droższy, niż to gmina wcześniej zaplanowała a o czym donieśliśmy. 

Bywamy na bardzo wielu zebraniach wiejskich. Dyskutuje się tam na różne tematy, nierzadko spiera się o rację, ścierają się też poglądy na wiele spraw, ale zawsze w atmosferze kultury, wzajemnego zrozumienia i w poszanowaniu prawa każdego obywatela do swobodnej wypowiedzi. W Kiszewie pierwsze zdania radnej Renaty Małyszek, która śmiało zarzuciła radzie sołeckiej mało transparentne wydawanie wiejskich pieniędzy, przerwało wycie, okrzyki, buczenie i tupanie nóg o podłogę sali wiejskiej, ale i jednocześnie strażackiej. 

Wiceburmistrz Henryk Łukaszewski z anielską niemal cierpliwością starał się studzić ordynarne zarzuty, wulgarne okrzyki i wyraźne zaczepki. W niemiłej atmosferze, wspierany co pewien czas przez sołtysa, tłumaczył zebranym przepisy i wyjaśniał panujące zasady. Czy ktoś coś z tego zrozumiał, trudno nam ocenić. Wyglądało na to, że znaczna cześć zebranych nie przyszła tam po żadne informację, ale dla rozróby. Pewności dodaje nam fakt, że gdy zbliżyliśmy się do budynku straży usłyszeliśmy w ciemnościach ochocze i pełne nadziei stwierdzenie –„ale się dzisiaj poleje krew”. Część zgromadzonych najwyraźniej do tego dążyła. 

Cenzuralne fragmenty opisanego tu zebrania będzie można obejrzeć na naszej stronie internetowej www.oborniki.com.pl. 

Trzeba też szybko wyjaśnić, że zdecydowana większość mieszkańców Kiszewa, to ludzie spokojni i kulturalni. Na zebranie wiejskie nie przyszli, a dlaczego? Łatwo się domyśleć. Nawet wśród tych, którzy byli na sali znalazło się wiele osób wyraźnie zniesmaczonych poziomem sąsiadów. Z niechęcią słuchali ataków młodego rzemieślnika, który miał wykonać w kiszewskiej szkole remont stołówki. Gmina po kontroli kosztów zleciła remont innej firmie, wiec rzemieślnik co raz to przerywał dyskusję, by skrytykować wykonanie prac w szkole. Konkretów ostatecznie nie podał a burmistrz Łukaszewski oświadczył, że nie będzie o szkole rozmawiał w takich warunkach i na takim poziomie. 

Zebranie miało wyjaśnić wiele ważnych spraw, które żywo interesują społeczność całej wsi. Są to rzeczy wielkiej wagi dla społeczności wiejskiej w tym dla jej części związanej z miejscową OSP. Jest to między innymi, chęć budowy garażu dla ponad 30-letniego samochodu marki Żuk, budowa kolektora, czy sposób wynajmowania sali na prywatne imprezy. 

Sołtys Ryszard Niemiec wykonał ogromny trud, by mimo wszystko przekazać zgromadzonym kilka komunikatów. Niewielu z tego skorzystało. Należy mieć jednak nadzieję, że kolejne zebranie w Kiszewie odbędzie się dla odmiany w normalnej i bardziej twórczej atmosferze wnosząc wspólne działanie, zrozumienie i poszanowanie obecnych na sali gości.

Podobne artykuły