Gwałcona nie uciekała?

GMINA RYCZYWÓŁ. W jednym ze sklepów w Ryczywole pracuje mieszkanka Tłukaw. Ma nie łatwo, bo do pracy chodzi często pieszo a jest to jednak ponad 10 kilometrów. W sobotę 9 sierpnia skończyła pracę po 22 i chciała już iść do domu. 

Trzech lub czterech mężczyzn z grupki „podsklepowych piwoszy” zaproponowało jej odprowadzenie. Wystraszyła się, ale wracać samej po ciemku też raźno nie było. Krakowskim targiem zgodziła się na jednego odprowadzającego. Ruszyli rozmawiając po drodze wesoło o tym i owym. On najwyraźniej podochocony często zbaczał na tematy o podłożu erotycznym, czyli po prostu „świntuszył”. Gdy się śmiała z pikantnych dowcipów, zaczął pomagać sobie rękoma. 

Dziewczyna twierdzi, że się opędzała. Tak doszli aż po las niedaleko Tłukaw. Nagle dziewczyna przystanęła i oświadczyła, że musi iść na stronę zrobić siusiu a następnie weszła w las. On korzystając z okazji ruszył za nią. 

Tam właśnie doszło do gwałtu, tak przynajmniej zeznawała poszkodowana. Relacjonowała, że mężczyzna zgwałcił ją najpierw na niej leząc a nieco potem w pozycji klęczącej od tyłu. Trochę się to wydało dziwne stróżom prawa, bo uważali, że w opisanej przez nią pozycji można było próbować ucieczki. Poszkodowana dodała, że rok wcześniej również doszło do podobnego gwałtu na niej, ale się bała i wstydziła to zgłosić. 

Policja zbada oczywiście sprawę i to bardzo wnikliwie, ale wobec pewnych wątpliwości będzie ostrożna w zbyt szybkich osądach. 

Podobne artykuły