Zwłoki mężczyzny na Powstańców

OBORNIKI. W minionym tygodniu przed blokiem przy ulicy Postańców Wlkp. przechodnie zauważyli leżącego starszego mężczyznę. Nie dawał żadnych oznak życia a wokół jego głowy widać było krew. Przechodnie wezwali pogotowie. 

Okazało się, że mężczyzna już nie żyje. Nie znaleziono przy nim żadnych dokumentów, ale któryś z życzliwych sąsiadów podyktował dane zmarłego. Taka śmierć musiała zostać wyjaśniona. Zadecydowano o sekcji zwłok. Ta wyjaśniła, że przyczyną zejścia sześćdziesięcioparolatka było bardzo poważne niedomaganie serca. 

By dokonać wszelkich czynności związanych z odejściem obywatela z tego  świata, starano się skontaktować z rodziną zmarłego mężczyzny. Z pewnym zaskoczeniem przyjęto też brak z ich strony zainteresowania. Trwało to wszystko przez trzy dni i może potrwałoby dłużej, gdyby na komendzie policji nie stawił się sam…„zmarły” zdecydowanie dementując swą śmierć. Dyżurny nie miał wątpliwości, że zdenerwowany mocno mężczyzna żyje a na dodatek ma dokumenty dowodzące, że on to właśnie on. 

W tym momencie powstało jednak pytanie, kto zmarł przy Powstańców? To także się wyjaśniło, gdy udało się ustalić, że małżonek pani T., wyszedł trzy dni temu z domu i dotąd nie powrócił. Kobieta zgłosiła fakt zaginięcia męża i czekała w rozpaczy na jego powrót. Skutkiem pomyłki jakiegoś sąsiada, i co by nie rzec brakiem dbałości, „uśmiercono” niewłaściwą osobę, skazując jednocześnie żonę zmarłego na niewyobrażalne zdenerwowanie.

Podobne artykuły