Mieszkaniec Rzymu schwytany podczas kradzieży samochodu w Obornikach

OBORNIKI. Bardzo skuteczną akcją popisała się w minioną środę obornicka policja. Gdy około południa właściciel samochodu Suzuki Grand Vitara wyszedł z pewnego biura przy ulicy Staszica, zauważył, że jego samochód właśnie rusza. Za kierownicą siedział jakiś młody mężczyzna kierujący się ku bramie. 

Wybiegł za nim na ulicę, (na wysokości dawnego SKR) i zatrzymał nadjeżdżający samochód. – Proszę jechać w kierunku Poznania, ukradli mi auto, zawołał do pana Andrzeja P., który przystanął, aby udzielić mu pomocy. 

Ruszyli, jednocześnie łącząc się z policją. Dyżurny słysząc, że znają kierunek ucieczki złodzieja poprosił, aby informowali go cały czas o miejscu w które zmierza złodziej, jednocześnie obiecał wysłać w to miejsce patrol. 

Zrównali się za złodziejem na wysokości świateł. Było czerwone i musiał czekać. Okradziony mężczyzna wysiadł z auta pana Andrzeja i podbiegł do Suzuki od strony kierowcy wołając – proszę się zatrzymać i wysiąść. 

Złodziej odepchnął go jednak silnie i ruszył przed siebie skręcając w lewo w Lipową. – Jadą chyba na Murowaną, zawołał pan Andrzej do dyżurnego komendy i ruszył za złodziejem. Gdy dotarli w okolice huty szkła Lucyna przed biurowcem już stało Suzuki a złodziejem zajmował się patrol policyjny, który go zatrzymał i właśnie rozpoczął standardowe czynności. 

Tu zaczyna się drugi akt tego zdarzenia. 

Po zatrzymaniu Suzuki okazało się, że za kierownicą siedzi młody mężczyzna. Funkcjonariusze nie mogli się jednak z nim porozumieć, ponieważ mówił bełkotliwie, na dodatek – w zupełnie obcym języku. Jak opowiadali później policjanci – jego mowa przypominała włoski, w który wplatane były pojedyncze angielskie słowa i zwroty. 

Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Funkcjonariusze policji postanowili przewieźć go w tej sytuacji do komendy. 

Tam jednak mężczyzna źle się poczuł. Jego stan zaniepokoił stróżów prawa, więc zawieźli go do lekarza. Medyk go dokładnie zbadał i przypuszczając, że pacjent nafaszerowany jest jakimiś środkami odurzającymi zdecydował, by jak najszybciej zawieźć go do szpitala w Poznaniu pełniącego ostry dyżur. Tak też się stało. 

Tam jednak stan zatrzymanego ponownie się pogorszył. Lekarze podjęli w tej sytuacji decyzję o przeprowadzeniu badań za pomocą tomografu komputerowego. Do pomieszczenia, w którym miało zostać wykonane owo badanie, policjanci wejść jednak nie mogli. 

Prawdopodobnie o to właśnie chodziło złodziejowi, bowiem zaledwie chwilę po tym, jak zamknęły się drzwi przed obornickimi policjantami, ciężko chory zatrzymany nagle cudownie ozdrowiał. Wstał i szybko dobiegł do okna z wyraźnym zamiarem opuszczenia bez pożegnania gościnnej lecznicy, w której tak troskliwie się nim zajęto. 

Próbę ucieczki zauważył jeden z policjantów. Wtargnął do pomieszczenia tomografu i spróbował złapać podejrzanego. Doszło do ostrej szamotaniny, w czasie której rabuś nagle odepchnął funkcjonariusza i wyskoczył z okna na pierwszym piętrze. 

Funkcjonariusze nie dali za wygraną. Jeden z nich także wyskoczył z okna a drugi szybko wybiegł przed gmach.  Bez problemu ujęli go przed szpitalem. 

Choć zatrzymany znów się jakby źle poczuł, jego aktorskie popisy tym razem najwyraźniej przestały już robić wrażenie na policjantach. Zapakowali go do samochodu i wrócili z nim do Obornik. Tam mężczyzna trafił do aresztu. 

Uruchomiono procedury mające na celu ustalenie jego tożsamości. Nie było to trudne i bardzo szybko okazało się, że jest to 27-letni Włoch, mieszkaniec Rzymu, niejaki Fabricio P. 

Przyleciał on w poniedziałek do Poznania. Tego samego dnia, z powodu dziwnego zachowania się na lotnisku, został przewieziony do szpitala, ale stamtąd uciekł. Więcej policjanci ustalą, po przesłuchaniu go w obecności zaprzysiężonego tłumacza. 

My dowiedzieliśmy się już jednak, że Włochowi zostaną przedstawione zarzuty kradzieży samochodu oraz czynnej napaści na policjanta w czasie pełnienia przezeń obowiązków. Za te przestępstwa Fabricio P. grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności. 

W czasie odsiadki może wreszcie zrozumie, że wykiwanie obornickich policjantów nie jest łatwe nawet dla obywatela kraju, w którym narodziła się mafia. 

Podobne artykuły