Tajemnice domu pewnego policjanta

ROGOŹNO. Zatargi rodzinne a nawet przemoc domowa, są wciąż jeszcze w małych miasteczkach pewną normą, byleby tylko nie ujrzały światła dziennego. Tymczasem Głos Wielkopolski oraz zeszłotygodniowy Super Expres poinformowały, że w Rogoźnie szwagier pobił swą bratową i to na dodatek w domu policjanta, który ma obecnie romans z inną. Pobita kobieta musiała szukać z ręką w gipsie schronienia w rogozińskim Domu Samotnej Matki.

Nim do tego doszło przeżyła z mężem Władysławem w jego rodzinnym domu 15 lat i wychowała dwóch synów.  W tym samym domu mieszkała teściowa Irena, z którą żyła w zgodzie i szwagier Janek. Ten ostatni gościł już na naszych lamach w związku z aferą obyczajową.  

Kilka lat temu policjanci z Rogoźna przyłapali go w Owczych Głowach na terenie dawnego ośrodka zakładów H. Cegielskiego jak w aucie i bez majtek zabawiali się ze znanym lekarzem swymi… no wiadomo czym. 

W tym czasie brat Janka Władek był policjantem w Wągrowcu. Pracował tam w drogówce. Były jednak informacje o przyjmowaniu łapówek. Ostatnio pracował w biurze, będąc już „jedynie” oskarżycielem z ramienia policji w sądzie grodzkim w Wągrowcu. Nosząc niebieski mundur pił, bił i łamał wszelkie paragrafy. Na nasze łamy trafił tak jak brat, ale wówczas, gdy okradziono sklep przemysłowy brata Janka. 

Gdy wykryto szybko sprawców, a nie było to trudne, bo rodzina W. kradła wówczas co tylko popadło, Władysław złapał młodych złodziejaszków i wepchnął ich razem z bratem do bagażnika auta a potem nieźle rabusi wystraszył. Wywieźli ich w pole, czy gdzieś do lasu a tam Władek strzelał niby to do nich, przerażając śmiertelnie uwiezionych a na koniec spuścili im tęgie baty. 

Wpłynęła w związku z tym nawet gdzieś jakaś skarga, ale sprawę dosyć szybko umorzono. Jego występki, a były ich krocie, policja skrzętnie tuszowała ze względów, których nie możemy tutaj podać. Udało mu się nawet wówczas, gdy jadąc po pijanemu motocyklem spowodował wypadek.  O tym też pisaliśmy. Rozbity motor ukrył u kolegi Adama i czekał aż sprawa przyschnie. 

Kolega Adam, także policjant z Wągrowca, był mu szczególnie bliski ze względu na siostrę o istnieniu Sylwia. Władek związał się z nią bardzo mocno planując nawet ich wspólną przyszłość. Pod koniec minionego roku przyszły szwagier Adam wygadał się jednak przy osobie trzeciej, żądając od Władysława, aby ten zabrał od niego swój motor. Od słowa do słowa i przyjaciele policjanci się pobili. Władysław tak sprał niedoszłego szwagra, że uszkodził mu poważnie oko. 

Ten czując się poszkodowanym, złożył na Władka doniesienie i to w Prokuraturze Rejonowej w Złotowie. Tak skończyła się bezkarność wągrowieckiego policjanta z Rogoźna i kilka dni temu odbyła się rozprawa. Wobec zarzutu dotyczącego uszkodzenia ciała w wyniku bójki oraz składania gróźb karalnych krewkiemu Władkowi grozi nawet do pięciu lat więzienia. Usłyszał też propozycję przejścia po 15 letniej służbie na wcześniejszą emeryturę. Posłuchał dobrej rady i złożył już raport o przeniesienie go w stan spoczynku. 

Równolegle z opisanymi wydarzeniami wiódł normalne życie rodzinne. Jego małżonka imieniem Marzena, prowadził a sklep spożywczy i wychowywała dwóch synów. Wiodło im się nieźle aż kobieta dowiedziała się o istnieniu tej trzeciej. 

Pani Marzena odwiedziła adwokata a ten w jej imieniu zażądał alimentów, mieszkania dla niej i synów. Wszelki spokój runął w gruzy. Było jeszcze gorzej, gdy przyszło do rozwodu i podziału majątku. 

Zaczęło się prawdziwe rodzinne piekiełko, Teściowa przestała być przyjacielska a szwagier dżentelmeński. Po pierwszej rozprawie rozwodowej, sąd powierzył Marzenie opiekę nad dziećmi a nadto zasądził alimenty. Władysław obiecał jej kupić mieszkanie, gdy rozwód stanie się faktem. Nadal mieszkała w jego domu rodzinnym sama przeciwko reszcie a atmosfera była tam coraz gorsza. Pojawiły się nawet interwencje policji. 

W końcu Władysław postanowił się wyprowadzić do Sylwii. By odbyło się to w spokoju, wysłał żonę z synami na trzytygodniowe wczasy nad morzem. Gdy wróciła do domu, Władka tam już nie było. Był jednak szwagier Janek z przykrymi pretensjami. Gdy chciała zabrać rower, emocje sięgnęły zenitu i doszło do szarpaniny. Jej skutkiem doznała pęknięcia jednej z kości w przedramieniu. 

Uzyskała pomoc medyczną a następnie złożyła doniesienie na szwagra w prokuraturze. Sama jednak nie chciała mieszkać tam, gdzie mieszkała i udała się do Domu Samotnej Matki przy Wielkiej Poznańskiej w Rogoźnie, by tam odzyskać równowagę i odpocząć po przykrych przejściach z ostatnich miesięcy. 

Pisząc ten tekst zmieniliśmy celowo imiona głównych bohaterów, bo nie było naszą intencją „grzebanie” w delikatnych sferach uczuć. Chcieliśmy nakreślić tu problem a nadto pokazać, że może on wydarzyć się wszędzie, nawet w domu stróża prawa, który jak widać, aniołem nie był. 

Podobne artykuły