Chrobot giętych blach i szczęk łamanej stali na motopikniku w Kiszewie

KISZEWO. W minioną sobotę amatorzy sportów motorowych i dobrej zabawy zjechali do Kiszewa tłumnie autami, motocyklami, rowerami albo przyszli po prostu pieszo. Piotr Bukowski z schudł o całe pięć kilo, ale kolejny motopiknik, który przygotował wraz z przyjaciółmi i wsparciu urzędu miejskiego w Obornikach, był najliczniejszy w publiczność i bez wątpienia przyćmił pozostałe. 

Zamiast jednego, przygotowano dwa parkingi a te i tak nie pomieściły wszystkich aut. Imprezie sprzyjała pogoda oraz pewność, że pan Piotr przygotował moc atrakcji. Nie zawiedli się, bo tak też i było. Na rozległej łące, którą specjalnie na imprezę wypielęgnowali państwo Bednarkowie, ładu pilnowali i wszelką pomoc nieśli druhowie z OSP Kiszewo i OSP Obrzycko. Pomagała im straż miejska dbająca o porządek na drodze. Eugeniusz Gacek dyżurował cały czas z nieodłączną apteczką, by w razie potrzeby nieść pomoc medyczną. 

W narożniku placu prócz dwóch ogromnych monstertrucków Piotra Bukowskiego stanął trzeci, podobny potwór Adama Fijała z Warszawy, także z resztą dzieło pana Piotra. Gromadzący się przy autach przenieśli wzrok na inne pojazdy, gdy w asyście policji na teren wjechała kawalkada ponad 100 motocykli. Niski, basowy ryk silników i zapach spalin obiecywały początek motopikniku. 

Jedną z pierwszych atrakcji były zawody siłaczy – oponodźwigaczy.  Potem policjanci z Obornik przeprowadzili konkurs na temat prawa o ruchu drogowym. Tadeusz Ratajczak prowadzący imprezę z mikrofonem w dłoni wiele razy podkreślał ważność połączenia dwóch pojęć – „motoryzacja i bezpieczeństwo”. Tu kolejny głęboki ukłon należy się organizatorom, za wprowadzenie tych elementów do programu. 

Bardzo liczna publiczność dowiedziała się wiele o bezpieczeństwie na drodze, o praktycznym działaniu poduszki powietrznej w aucie, czy o ratowaniu ofiar wypadku. Ten ostatni punkt, choć nie był czymś nowym, tu został przez pana Piotra ubrany w niezwykle atrakcyjną formę.  

Nim ratownicy przystąpili do akcji, potrzebny był przedtem wypadek. Piotr Bukowski przy pomocy specjalnego pomostu miał wjechać na murawę i przewrócić się Polonezem na dach (kapotażować). Nasz „cud motoryzacji” lat minionych okazał sie być bardziej stabilnym, niż to założono i wcale nie miał zamiaru wylądować na dachu. Dopiero kolejna próba i podwyższenie rampy, pozwoliły przewrócić auto. 

Efekt przerósł pomysłodawców, bo na długą chwilę publiczność zamarła w niepokoju o kierowcę a prowadzący okaz nawoływał – Piotruś, daj znak ręką, że nic ci się nie stało.  Piotr Bukowski uniósł rękę i wszyscy głęboko odetchnęli. Na teren pokazu wjechał samochód z ratownikami i można było obserwować ich w akcji i już w zupełnym spokoju. 

Pokazów było tego dnia znacznie więcej. Samochody grały jak zwykle w piłkę samochodową a zwycięskie załogi Anna Rydzewska nagrodziła pucharami. 

Punktem kulminacyjnym był przejazd monstertruckami po dachach stojących w dwóch rzędach Fiatów 126p. Oba wielkie auta ruszyły i oba bez przeszkód wykonały zadanie. Przy chrobocie giętych blach i w szczęku łamanej stali przejechały po dachach zacnych fiacików, do niedawna marzeniu wielu polskich rodzin. Gdy wracały tą samą drogą, samochód pana Piotra stracił półoś i utknął. Auto pana Adama przeszło gładko, by ostatecznie stanąć zwycięsko na dachach pogiętych Fiatów. 

Organizatorzy motopikniku zadbali nie tylko o zabawę, ale i o żołądki gości. Na rusztach piekły się kiełbaski i szaszłyki, lał bursztynowy napój, nie zabrakło lodów, słodyczy i napojów dla najmłodszych. Każdy mógł zjeść gratis pyszną grochówkę z kotła lub świeży chleb z wybornym smalcem. Prócz zaplanowanej loterii, w której piłki w numerami mieli zrzucać z nieba motolotniarze, motopiknik zakończyła zabawa taneczna trwająca aż do białego rana przy muzyce Przemysława Nowaka. 

Nie było by pewnie tak wspaniale, gdyby nie wysiłek Wiolety Nowickiej, Renaty Adamek i Izabeli Wentland  opiekujących się dziećmi, dla których także nie brakło atrakcji. Organizatorzy dziękują im za to za naszym pośrednictwem, tak jak dziękują za sponsoring firmom: Jota – przedstawicielowi firmy SHELL, firmie OBST z Parkowa, Zakładowi Masarskiemu Państwa Cyrulik, firmie Transport Krajowy i Zagraniczny Mariusz Wolny, firmie A. P. Kaczmarek i firmie Bartol Michała Bartola. Także Bartłomiejowi i Ireneuszowi Meinertom, Renacie i Jerzemu Małyszek, Drukarni KMB Parkowo, Wydawnictwu Egmont Warszawa, firmie JMK z Wolsztyna „OPONY-EXSPRES”, OCS i OOK Oborniki oraz Stowarzyszeniu Taksówek Poznańskich Radio Taxi 96-28 oraz wszystkim, których nie zdołaliśmy tu wymienić. 

Nasza redakcja spełni zapewne oczekiwania uczestników zabawy, dziękując Piotrowi Bukowskiemu, jego małżonce Ewelinie i ich przyjaciołom za kolejny wspaniały motopiknik oraz zaprosi się już dziś na kolejny. 

Podobne artykuły