Dramatyczne skutki piątkowej nawałnicy w całym regionie

ZIEMIA OBORNICKA. W miniony piątek 8 lipca przeszła nad powiatem obornickim prawdziwa nawałnica. Silny wiatr, deszcz i burza stały się przyczyną powstania wielu szkód.  

W Ninine piorun trafił w stodołę doprowadzając do pożaru. Zagrożony był też budynek mieszkalny. W wielu miejscach wichura powaliła drzewa. 

W Popówku upadające na ziemię potężne topole omal nie zniszczyły wiejskiej świetlicy. Drzewa zatarasowały drogę w kierunku Wychowańca, pozrywały przewody elektryczne. Można było jednak temu zapobiec. Sołtys Popówka Zygmunt Klupczyński narzekał na władze powiatu. – W ubiegłym roku prosiliśmy ich o wycięcie prewencyjne tych wielkich topól, dopóki ich wiatr nie powali. Nikt palcem nie ruszył w tej sprawie. W piątek wiatr je powalił i narobiły wiele szkód. Teraz po drzewach zostały tylko kilkumetrowe kikuty i ciekawe jak długo postoją. 

Powalona drzewa można było znaleźć także przy drodze do Szamotuł. W Uścikowie wielkie jesiony także pozrywały linie telefoniczne i energetyczne. W wielu wsiach do końca tygodnia nie było prądu. Wichura pozrywała w całej gminie wiele dachów, podobne skutki odnotowano także w samych Obornikach. 

W czasie trwania nawałnicy powstało poważne zagrożenie dla jadących samochodów. W Uścikowie na wysokości mieszalni pasz, kierowca ciężarowego tira widząc chylące się ku upadkowi drzewo, skręcił mocno by je wyminąć, nie opanował jednak auta i uderzył nim w kolejne drzewo. Dała się też we znaki woda. 

Ulewa tradycyjnie zalała drogę dojazdową do firm przy ulicy Staszica. Na przeciwko hurtowni „Koral” strażacy wypompowywali około 50 metrół sześciennych wody z placu hurtowni. Tradycyjnie wypompowywano wodę z posesji nr 10 przy ulicy Krańcowej, gdzie po ulewach spływa woda aż z Bogdanowa. Trzeba było też wypompowywać ją z garaży i piwnic, miedzy innymi domów przy Drodze Leśnej. 

W Połajewie piątkowa nawałnica nie wywołała aż tak wielkich szkód, choć oczywiście jej skutki w sobotni poranek mogli zauważyć niemal wszyscy. 

Ulewa, choć tak oczekiwana nie przysłużyła się na pewno rolnikom. Jak w całym regionie, padający silnie grad niszczył uprawy na polach i popodtapiał znaczne obszary pól. Silne opady poniszczyły również przydomowe ogródki, zdarzały się nawet wymycie roślin ozdobnych razem korzeniami. Woda  spływająca strumieniami z tzw. „połajewskich gór"  nie znajdując ujścia zatapiała położone niżej posesje i niszczyła nieutwardzone drogi. Zdarzały się również zalania piwnic. 

Rolnicy, którzy jeszcze kilka tygodni temu z nadzieją wypatrywali choćby kropli deszczu i tłumnie udawali się do urzędów gmin po wnioski o tzw. suszowe, po piątkowej nocy przeklinali ulewę i efekty jej działania. 

Potęga żywiołu pokazała, czym może być dobrodziejstwo natury. Wszystkie jednostki OSP w powiecie miały pełne ręce roboty. Tylko w gminie Rogoźno straż wzywana była 11 razy, w tym głównie do Rudy i do Tarnowa, gdzie na jezdni leżały połamane konary drzew. Nie zanotowano na szczęście groźnych zdarzeń. Najczęściej były to pozalewane ulice choć odnotowano też stłuczkę trzech samochodów na ul. Kościuszki.

Reasumując piątkowa nawałnica bodaj najbardziej dała się we znaki części gminy Oborniki, leżącej w rejonie od Uścikowa do Popówka a najważniejsze, że nie było przy tym ofiar. 

Podobne artykuły