Woda i ścieki nie muszą podrożeć

OBORNIKI. Ostatnie sesja rady miejskiej Obornik była okazją do pierwszego publicznego wystąpienia w Obornikach nowego prezesa spółki wodno kanalizacyjnej Tomasza Augustyna. Po krótkim scharakteryzowaniu profilu wartego ponad 20 mln złotych przedsiębiorstwa, omówił ostatnie inwestycje i przeszedł do stanu obecnego. 

Jak się okazuje stan, jaki zastał po poprzedniku musi budzić poważny niepokój. Samych tylko niezapłaconych a przeterminowanych już rachunków znalazł na kwotę prawie 80 tys. złotych w przypadku osób prywatnych i ponad 180 tys. zł w przypadku firm. Rekordzistą jest spółka „Pływalnia Obornicka”, po której nie został żaden majątek a jedynie niezapłacone rachunki na kwotę 43 tys. złotych. Na tej samej liście są różne spółki fabryk mebli oraz Zakłady Drobiarskie Befrapol. 

Istniejące nadal firmy i liczne podmioty także niemal programowo nie płacą za wodę i ścieki. Bodaj najbardziej niechlubnym przykładem może być Huta Szkła Lucyna, która pobiera bezumownie wodę i zrzuca ścieki na koszt obornickich podatników. Prezes podjął już w tej sprawie rozmowy a w razie ich bezskuteczności grozi ocięciem hucie wody. 

Gmina liczy łącznie 6 000 odbiorców usług spółki wodno-kanalizacyjnej. Niestety, wielu z nich nie wykonuje nakazu prawa i nie podłącza się do wybudowanej za ogromne pieniądze sieci kanalizacyjnej. Brakuje umów z mieszkańcami na dostawę wody, ale najczęściej brak ich na odbiór ścieków. 

Na samym tylko osiedlu Piaski, połowa domostw nie ma żadnej umowy i zrzuca ścieki do sieci za darmo. Wielu podłączało się bowiem do kanalizacji bezumownie a trwające przez długi czas zaniedbania w spółce im to umożliwiały. – Gdy uszczelnimy system, rachunki za wodę i ścieki nie muszą wzrosnąć, powiedział prezes PWiK. 

Prowadzona przez niego spółka ma jeszcze inny poważny problem. Jest nim kara w kwocie 214 tys. zł, jaką nałożył na spółkę wojewoda wielkopolski za zły stan odprowadzanych na zewnątrz ścieków,  wiążący się z przekroczeniem norm zawartych w pozwoleniu wodno prawnym. Jej wykonanie zawiesił tylko do końca czerwca 2009 roku i to jest już pierwszy kłopot. Termin poprawy końcowego stanu ścieków zbliża się nieubłaganie – a można było wystąpić o termin nawet pięcioletni – wyjaśniał prezes Augustyn. 

Krótko mówiąc, potrzebna jest inwestycja (osadniki wstępne), która zmniejszy zanieczyszczenia i karę wojewoda zdejmie. Nowy prezes nie otrzymał niestety od poprzednika w tej sprawie żadnych dokumentów, a bez nich wykonawca inwestycji nie może otrzymać projektu. 

Wart ponad 200 tys. złotych projekt gdzieś zginął. Bez projektu nie można ruszyć z inwestycją. Z drugiej strony dobrze, że inwestycja jeszcze nie ruszyła, twierdzi Augustyn, ponieważ gdy poprosił o konsultację grupę doświadczonych specjalistów, ci orzekli, iż błędem byłoby budowanie osadników wstępnych. Umowę z wykonawcą wobec tego rozwiązał. 

Jednak oczyszczalnię trzeba będzie modyfikować. Inwestycja miała kosztować kiedyś 900 tysięcy, a teraz będzie kosztowała ponad 2 mln zł. Tomasz Augustyn wypracował nową koncepcję i wynika z niej, że można będzie oczyszczalnię przebudować bez tak wielkich kosztów, jakie musieliby ponieść oborniccy podatnicy. Przedtem chce naprawić błąd poprzednika i wystąpił do WIOŚ przy wojewodzie wielkopolskim o prolongatę terminu modernizacji do lat pięciu. Oświadczył, że zawsze bardzo mocno angażował się w sprawy przedsiębiorstwa, którym zarządzał. Liczy się z trudnościami a nawet atakami i tu jako przykład podał niedawny artykuł jednej z lokalnych gazet ganiący go za wynajem koparki. 

Nowy prezes obiecał, że jego działania będą miały na względzie interes spółki i jej zyski teraz i później. Jedną z pierwszych czynności będzie doprowadzenie do podpisania umów na świadczenie usług, bowiem w wielu przypadkach skutkiem zaniedbanie ich najnormalniej brakuje. Czynnością drugą ma być weryfikacja modernizacji oczyszczalni, która nie jest potrzebna w takim zakresie jaki założono nim został prezesem, ale jedynie w oparciu o końcowy osadnik w którym będą uzyskiwane właściwe parametry. 

Podobne artykuły