Remont jak za PRL

OBORNIKI. Coraz częściej otrzymujemy od naszych czytelników sygnały o uciążliwościach związanych z przebudową ulicy 11 listopada. Nikt nie kwestionuje samej idei przebudowy, lecz tempo w jakim jest ta przebudowa realizowana. 

Najwięcej słów krytyki pod adresem wykonawców dotyczy w sprawy głębokiego wykopu pomiędzy ulicami Młyńską a Garażową. Wykopano go ponad miesiąc temu i jak na razie nic się tam nie dzieje. Został zrujnowany chodnik pomiędzy Młyńską a Kopernika i jeszcze dalej aż do cmentarza, więc piesi muszą dokonywać cudów lawirując pomiędzy samochodami po ruchliwej jezdni lub brnąc dnem głębokiego rowu. 

W ubiegłym tygodniu obserwowaliśmy drogowców z nadzieją, że coś ruszy. Na wysokości Kopernika pojawiło się ich trzech i przez kwadrans wpatrywali się we wspomniany głęboki wykop. Widać było, że podejmują jakąś ważną decyzję i faktycznie ja podjęli. Dwóch zapaliło papierosa a trzeci usiadł na górce ziemi z wykopu. 

Rozglądaliśmy się chwile, czy czasem jakiś następca Stanisława Barei nie kreci tam komedii satyrycznej o budowach PRL-u. Niestety nie, to był tylko normalny dzień pracy drogowców na 11 listopada. 

Wykonawca inwestycji jest Pol Dróg z Chodzieży. Firma ma podwykonawców, więc nie możemy stwierdzić którzy pracownicy drzemią na budowie drogi a którzy nie. Umowa pomiędzy dyrekcja dróg krajowych do której należy 11 Listopada a głównym wykonawca zakłada zakończenie prac do 15 lipca. Termin nie jest na tyle odległy, że można prowadzić prace w tak żółwim tempie. Najgorzej, że cierpią na tym piesi a kierowcy nazbyt długo stoją w korkach, więc sprawa nie jest juz tylko pomiędzy dwoma wymienionymi podmiotami. 

Chodzieski Ppl Dróg nie jest firma nieznaną. Niedawno można było obserwować ja podczas przebudowy ulicy Staszica. Obserwatorów denerwowało wówczas, jak budowano wysepki rozdzielające pasy ruchu a następnie je rozbierano, bo ktoś pomylił się o kilka metrów. Burmistrzowi Bukowskiemu dopiero teraz udało się po wielu próbach wynegocjować wyrównanie poziomów na drodze pieszo rowerowej wzdłuż Staszica, także dziele tej firmy. 

Przeciągająca się przebudowa 11 listopada ma swe powody. Wśród nich jest zarwana kanalizacja deszczowa. Jej wymiana nie była zaplanowana i powstał problem dodatkowych funduszy na odtworzenie deszczówki. Wykopane na poboczu rowy czekają na nowe rury. Jednak czekają zbyt długo przeszkadzając pieszym. Należy mieć nadzieję, że problem zostanie szybko rozwiązany, zanim ktoś wpadnie w przydrożną pułapkę. 

Podobne artykuły