Próba aresztowania Andrzeja J. zakończyła się jego samobójstwem

KROSIN. 32-letni Andrzej J. ze wsi Krosin w gminie Połajewo był sobie takim małym oszustem. Żył z tego co wyłudził, ale wszystko trwało do czasu. Dosięgła go w końcu rażąca ręka wymiaru sprawiedliwości i skazała za liczne oszustwa na karę 1 roku i 2 miesięcy pozbawienia wolności. 

Andrzej J. był typem wolnego ptaka i nie wyobrażał sobie życia za kratami. Po wysłuchaniu wyroku bezszelestnie zniknął i przez dwa lata skutecznie ukrywał się przed organami ścigania. Poszukiwanego listem gończym znaleźli wreszcie policjanci i to w kryjówce przysposobionej wygodnie w rodzinnej miejscowości. Śledził stamtąd wszelkie ruchy, chował się widząc obcego człowieka lub przejeżdżający koło jego kryjówki samochód. 

We wtorek 17 czerwca zauważył zbliżający się do kryjówki radiowóz. Natychmiast uciekł i zabarykadował się w stodole. Nie otworzył mimo wezwań policjantów. Na nic zdały się tłumaczenia, że to już koniec ucieczki i będzie musiał iść z nimi, bo nie odstąpią. Wobec braku reakcji funkcjonariusze wyważyli w końcu drzwi i weszli do środka. 

Ich oczom ukazał się przerażający widok. Andrzej J. leżał na ziemi w kałuży krwi. Już niestety nie żył. Tak bardzo bał się więzienia, że zadał sobie kilka ciosów nożem. Jeden z nich okazał się być śmiertelny.

Podobne artykuły