Oborniki czekają na obwodnicę Poznania, inne gminy opóźniają

OBORNIKI, POZNAŃ. Niedawno pisaliśmy o zagrożeniu zachodniej obwodnicy Poznania, która połączyłaby południowo zachodnią część tej aglomeracji przez Złotniki z drogą S-11. Budowę tego odcinka planuje się już od wielu lat a jest on nie tylko potrzebny oborniczanom, by ułatwić im dojazd do zachodnich dzielnic Poznania, ale i Wielkopolsce północnej, gdyż będzie bardzo ważną drogą w kontekście organizacji Euro 2012. Tu jednak powstał problem i prawdopodobnie odkładana parę razy budowa się jeszcze opóźni.  

Przeciwko obecnemu przebiegowi owej trasy protestują między innymi mieszkańcy Kobylnik i Zakrzewa. Choć minister infrastruktury oddalił już protesty dotyczące tej inwestycji, mieszkańcy podpoznańskich gmin Rokietnicy, Tarnowa Podgórnego i Dopiewa nie poddają się i piszą listy do ministra środowiska oraz skargi do Strasburga. Odrzucenie protestów przez ministra i fakt, że budowa może rozpocząć się jeszcze w tym roku, wcale ich nie zraża. Przekonują, że droga przebiega zbyt blisko ich domów. 

Ich determinacja może doprowadzić do tego, że budowa 27-kilometrowej drogi S-11, od Złotkowa na północy do Głuchowa na południu (węzeł z autostradą A2) może utknąć na dłużej. Tymczasem dojazd z Obornik do stolicy Wielkopolski wciąż się wydłuża i wydłuża.

Z wypowiedzie władz, które cytowaliśmy już wielokrotnie wynika, że budowa obwodnicy Obornik rozpocznie się  po oddaniu obwodnicy Poznania. Im dłużej będzie trwała tamta inwestycja, tym później oborniczanie doczekają obwodnicy północnej miasta.

Podobne artykuły