Sobota z wiankami

OBORNIKI. Tegoroczne wianki wypadły jeszcze bardziej okazałe niż rok temu, gdy reaktywowała je radna i działaczka harcerstwa Grażyna Urbaniak. Również w tym roku pani Grażyna wraz z harcerzami przygotowała imprezę, o której oborniczanie długo jeszcze będą opowiadać. Sprzyjała im pogoda oraz tęsknota Oborniczan do rzeki, nad którą wielu się wychowało. 

Wianki zapoczątkował pochód Neptuna, który wraz z Prozerpiną ruszył spod magistratu i przez Piłsudskiego dotarł do Rynku i dalej na plac LOK przy Sądowej. Przez cały czas przemarszu barwnej kolumnie Neptuna towarzyszyło wielkie zainteresowanie i trudno się temu dziwić, skoro boga mórz poprzedzała kilkudziesięcioosobowa orkiestra z licznym gronem tamburmajorek. Wraz z kolumną Neptuna na plac LOKu dotarli Anna Rydzewska i Henrykiem Łukaszewskim by tam oddać symboliczny klucz do miasta brodatemu bóstwu. Słowami – potężny Neptunie przekazuję ci na ten dzień władzę w mieście, sprawuj ją tak, by wszyscy byli zadowoleni.  

Tak rozpoczęła się wielka impreza pod wspólnym tytułem – wianki. Połączone orkiestry z kilku miast zagrały pod batutą Krzysztofa Warguły a muzykę tę było słychać daleko poza Rynkiem. Na scenę weszła dyrektor biblioteki Publicznej Krystyna Eichler zapowiedziana, jako „najbardziej oczytana nimfa”, by nagrodzić zwycięzcę konkursu plastycznego 87 letniego krzepkiego wciąż jeszcze żeglarza, turystę i artystę Mieczysława Skibickiego. Pan Mieczysław odebrał nagrodę, choć nieco później a pani Krystyna zaprosiła licznie zgromadzonych na oglądanie efektów konkursu plastycznego zatytułowanego „W ramionach rzek”. 

Prace plastyczne można było podziwiać w oknach wystawowych sklepu meblowego przy ulicy Sądowej i faktycznie niemal każdy zmierzający na plac LOK choćby na chwilę się zatrzymywał, aby je podziwiać. Potem rozpoczęły się zawody wodniackie i nie tylko. Przy brzegu zakotwiczono nowy nabytek gminy – pomost pływający, do którego dopływało co raz to kilkudziesięciu uczestników spływu kajakowego z Mściszewa do Obornik. Stojące na brzegu osoby mogły podziwiać sprawność „szalejących” na skuterach wodnych Bolesława Lorenca i Roberta Szajdinga czy też  interesujący desant.  

Plamę dali tylko strażacy prezentujący łódź ratowniczą. Kupiony przez obornickich podatników sprzęt się zepsuł. – Dobrze, że choć przy pokazach a nie w akcji, mówiono o tym na brzegu. 

Równolegle z pokazami na wodzie, trwał na lądzie turniej strzelecki o Puchar Burmistrza Obornik. Ze sceny płynęła muzyka, na kilku rusztach piekły się kiełbaski, golonki i szaszłyki oraz pachniała apetycznie smakowita grochówka. Można było zjeść, wypić, posłuchać muzyki, śledzić pokazy i zawody albo po prostu posiedzieć ze znajomymi w ogródku i posłuchać płynących ze sceny szant. Wokół wszystkiego krzątali się niezmordowani harcerze i nawet największy malkontent nie mógł by niczego zarzucić organizatorom wianków. Znaczny miał w tym też udział Tadeusz Ratajczak, który z mikrofonem w dłoni wspierany przez Elżbietę Brodzińska informował, zapowiadał, prowadził, wyjaśniał a wszystko to czynił sprawnie, „na temat” i ze specyficzną sobie swadą. 

Po jego zapowiedzi na scenie pojawiali się kolejno w swych kategoriach wiekowych kajakarze biorący udział w „Wyścigu trzech mostów” Byli to: Rafał i Weronika Kowalczuk, Grzegorz Szulczyński, Zdzisław Wereszka, Piotr Kolasiński, Cyryl i Monika Bździak, Hugo Cieślowski, Gracjan Barnaś, Arkadiusz i Marta Kijanowscy, Robert i Kamila Łódzcy, Maciej Pawlak, Krzysztof Chodziak, Radosław Dolniak, Marek Tomaszewski, Natalia i Krzysztof Hancewicz, Grzegorz Baran, Jacek Rudnicki, Ireneusz Chadzicki, Zbigniew Klimczak, Włodzimierz Repczyński, Grzegorz Warciarek, Adam Korbal, Maciej Puto, Jacek Kowalski, Maciej Kasprowicz Łukasz Daninkiewicz, Zbigniew i Rafał Świerczyńscy, Jacek Garstka, Jacek Krzyżaniak, Daniel Dulko i Julia Stefano oraz Przemysław Dziubek i Arkadiusz Staszyński. Zwycięzcy otrzymali puchary. Wszyscy zostali nagrodzeni i obdarowani upominkami a wśród nagród był także i kajak, który ufundowała firma Interdom z Bogdanowa a najszybszy wioślarz Rafał Kowalczuk podniósł go wysoko nad głowę. Nagrodzono też uczestników turnieju strzeleckiego a najcelniej w grupie do lat 16 strzelała Adrianna Drop, córka żołnierza, co nikogo nie powinno dziwić. W kategorii pań powyżej lat 16 nagrody odebrały: Marlena Walachowska, Natalia Molińska i Barbara Niemczyk. 

W kategorii chłopców na scenę wyszli po nagrody Mikołaj Radzik, Norbert Rapa i Mateusz Nojman a w kategorii powyżej lat 16 zwyciężyli: Piotr Zając, Hubert Molski i Piotr Niemczyk. Gdy zawodnicy opuścili scenę weszli na nią muzycy i nie schodzili aż do rana. Z wolna zapadał zmierzch i zaczęła się prawdziwa noc Kupały. Wartą popłynęły setki wianków. Tu trzeba podkreślić, że sama pani Bożena Krzyśka z Rożnowa zrobiła ich 300. 

Migocące na wodzie ogniki próbowały nieśmiało konkurować z odbitym w falach blaskiem ognisk płonących na brzegu. Widzowie tego widowiska śledzili je z brzegu przystani przy LOK i z obornickich mostów głóśno komentując. Gdy wianki minęły ostatni z mostów na Warcie pojawiły się łodzie. 10 pływających obiektów a każdy inny. 

Ogromne wrażenie robił płynący wodą smok, ziejący z wielkiej paszczy ogniem i migający złowrogo wielki okiem. Dalej płynęła wesoła i kolorowa tratwa a jeszcze dalej sunął statek widmo.  Była też łódź bajecznie przybrana kolorowymi światełkami oraz łódź biała z wielkimi oknami bulajów. Każda z łodzi mijając mały most otrzymywała brawa i ich wygląd był szeroko komentowany i oceniany. Najefektowniejsze miało jednak jeszcze nastąpić… i nastąpiło. 

Nad Wartą pojawiła się motolotnia Romualda Ruksa. Słabo widoczna na ciemnym niebie zatoczyła niezbyt głośnie koło i nagle z jej pokładu trysnęły miliony iskier fajerwerków. Oborniczanie mieli możność obejrzeć pierwszy w Polsce pokaz sztucznych ogni wystrzeliwanych z powietrza a jak dodał prezes OTL Kowalczuk Zdzisław był to drugi taki pokaz w Europie. 

Gdy skończył się lejący z nieba deszcze iskier z lądu wystrzeliły pierwsze petardy i tak rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Ostatnim punktem programu tegorocznych wianków była zabawa pod gwiazdami. Tańczyło wiele par i tak niemal do świtu. Był to dzień pełen wrażeń i wypełniony licznymi atrakcjami. Na koniec zapraszając na naszą stronę www.oborniki.com.pl, warto dodać, że przez cały dzień nie odnotowano żadnych aktów wandalizmu ni agresji. Oborniczanie bawili się przednio i chwała za to organizatorom wianków.

Podobne artykuły