Dawnych wspomnień czar z miodem i piwem

OBORNIKI. – Oborniki, miasto rodzinne. Na co dzień tak nasze tak oczywiste, że przemierzając jego ulice jesteśmy myślami gdzie indziej. Ale jeśli zdarzy nam się wyjechać i po jakimś czasie wrócić, przez chwilę, jakby na moment, wkraczamy w dziedzinę poezji. Miasto jest dla nas piękniejsze, bliższe nam cieplejsze. Takie uczucie towarzyszy nam również wtedy, kiedy przenosimy się w przeszłość. Tymi słowy dyrektorka biblioteki publicznej Krystyna Eichler rozpoczęła podróż sentymentalną po wystawie ukazującej dawne Oborniki i jego okolice, utrwalone na zdjęciach ostatniego pastora kościoła protestanckiego a przekazane miastu przez jego syna (także pastora) Wilhelma Brauera.

W minioną środę do Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy przybyło tak wiele osób, że w przyciasnym holu zrobiło się tłoczno. Wśród zebranych najważniejszy był jednak Helmut Brauer, który dzięki swej pasji przeniósł wszystkich w odległe lata przedwojenne i lata wojny. 

Wędrówkę historyczną zaczął od roku 1440, gdy Oborniki całkowicie spłonęły. Wraz z miastem spłonęły wówczas też wszelkie dokumenty. Miasto było stanowione na prawie Magdeburskim, dzięki któremu doskonale rozwijało się gospodarczo, korzystając z licznych przywilejów. Po pożarze, rajcy miejscy udali się do króla Kazimierza Wielkiego prosić go o odnowienie przywilejów, a ten to mógł uczynić, bowiem jego kancelaria, zgodnie z prawem, posiadała odpisy obornickich dokumentów. Król przywileje przywrócił. 

Ktoś chciał jednak na tym skorzystać. W Obornikach żyli w tym czasie bracia Gaj. Z nieznanych powodów musieli miasto opuścić i zamieszkali w Poznaniu. Ich staraniem miał zostać opodatkowany na ich korzyść oczywiście, cały obornicki miód. Oni starali się też o to, by w Obornikach spożywano jedynie piwo ważone przez nich a piwo ważyli raczej kiepskie. Oborniczanie zawsze lubili dobre piwo, co pozostało im zresztą do dzisiaj, więc wnieśli do króla petycję, by braciom Gaj nie ustępował i król nie ustąpił. 

Wilhelm Brauer nie tylko przytoczył tę opowiastkę, ale i obdarował oborniczan miodem oraz piwem a Anna Rydzewska dziękując za podarunek obiecała owe dary sprawiedliwie rozdzielić. Szanowny gość życzył miastu i jego mieszkańcom wszystkiego najlepszego a także łaski Opatrzności Boskiej i ochrony Obornik przez Najwyższego. 

Podziękował księdzu Rafałowi Banaszakowi za możność świętowania rocznicy swej komunii w byłym kościele ojca. Jego sentyment do naszego miasta jest w pełni zrozumiały, bo tu się urodził i tu spędził wczesne dzieciństwo. Helmut Brauer jest wdzięczny miastu i jego mieszkańcom. Dziękował wielu osobom, w tym panu Dudkowi i Jerzemu Wolniewiczowi, który dzięki swej doskonałej pamięci wskazał mu miejsca z dawnych fotografii. Za sentymentalną podróż po dawnych Obornikach pan Jerzy otrzymał kwiaty i serdeczne podziękowania. Podobne podziękowania i kwiaty otrzymała też plastyk Katarzyna Adamczak. Oprawę wystawy jej autorstwa mogli podziwiać goście przybyli do biblioteki w dniu otwarcia jak i będą mogli podziwiać ci, którzy zajrzą tam w ciągu lata, bowiem wystawa potrwa do końca sierpnia. Tu trzeba dodać, że pani Katarzyna ze znawstwem i benedyktyńską cierpliwością przywróciła wielu starym fotografiom dawny blask. 

Goście wystawy nie tylko oglądali zdjęcia miejsc, których już nie ma, ale też wiele dyskutowali. Niektórzy mieli niemal łzy w oczach wspominając z sentymentem te zakątki, gdzie pozostały cząstki ich dzieciństwa. Reakcje te pilnie śledził Wilhelm Brauer. W rozmowie z naszą redakcją, pytał także o reakcje naszych czytelników na zdjęcia zamieszczane na łamach gazety, jak i jej wersji elektronicznej. Chciał usłyszeć ile było komentarzy politycznych, a ile merytorycznych. Przybliżenie zdjęć jego ojca tak licznej rzeszy poprzez Gazetę Obornicką, sprawiło mu wielką radość, co niejeden raz podkreślił.  

My odwzajemniliśmy mu podziękowania okazując także radość z kolejnego pakietu zdjęć zeskanowanych i przywiedzionych do Obornik. Mamy nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli pokazać czytelnikom miedzy innymi obraz jak powstawały obornickie żwirki oraz wiele innych interesujących miejsc naszego miasta i regionu. Warto odwiedzić wystawą bez względu na wiek. Można się tam wiele nauczyć o swym mieście a zarazem mieście ojców i dziadków. 

Podobne artykuły