Zabił, ale decyzją obornickiego sądu pozostaje na razie na wolności

OBORNIKI, POPÓWKO. W minionym tygodniu pisaliśmy o tragedii, która rozegrała się na szosie pod Sławienkiem. Pijany kierowca, mając ponad 2 promile alkoholu we krwi, wpadł na prawidłowo jadącego rowerem Zbigniewa Migaszewskiego z Popówka. 

Rowerzysta zginął na miejscu, a sprawca wypadku jest już wolny. Jak zdołaliśmy się dowiedzieć, Sąd Rejonowy w Obornikach odmówił zastosowania aresztu wobec  46-letniego mieszkańca powiatu szamotulskiego. 

W tej sytuacji ten po zabiciu człowieka jest dziś już wolny a to bardzo mocno bulwersuje większość mieszkańców Popówka i trudno się z nimi nie zgodzić.

O areszt dla sprawcy wypadku wystąpił prokurator rejonowy, ponieważ szamotulanin nie przyznał się do części winy a ponadto jego czyn zagrożony jest wysokim wyrokiem, bo aż do 12 lat pozbawienia wolności.  

Według uzyskanych przez nas informacji, zatrzymany przyznał się jedynie do spowodowania wypadku, ale zaprzecza, jakoby znajdował się w stanie nietrzeźwości. Odmówił także badania alkomatem, więc przeprowadzono badanie trzeźwości pod przymusem. 

Wyniki zdają się mówić same za siebie. W jego żyłach znajdował się alkohol i to w stężeniu około 2,35 promila. Jak poinformował nas jeden z lekarzy, człowiek o wadze sprawcy prowadząc w takim stanie źle widzi drogę, ma poważne problemy z koncentracją i oceną odległości a jego reakcje są nieprecyzyjne i bardzo spowolnione.

Chcąc poznać motywy, jakimi kierował się sąd odmawiając zatrzymania sprawcy w areszcie, poprosiliśmy o wyjaśnienie kierującą wydziałem karnym II sędzię Katarzynę Stasiak. Odpowiedzi nie mogliśmy jednak uzyskać, ponieważ właścicielem postępowania jest jeszcze prokuratura. 

Obornicki prokurator rejonowy Jarosław Lewicki nie zgadza się z decyzją sądu i jak nam oświadczył, już odwołał się od niej do sądu wyższej instancji. Wśród powodów odwołania są również te dwa, które wyżej wymieniliśmy. Nie ma też żadnej pewności, że w przypadku postawienia zarzutów sprawcy ten pojawi się przed sądem. No i jest jeszcze negatywna ocena społeczna faktu uwolnienia sprawcy wypadku ze skutkiem śmiertelnym i to pod wpływem alkoholu, co jest w takim przypadku okolicznością obciążającą. 

Wśród rozżalonych na decyzje sadu są też policjanci, którzy przez trzy dni pilnowali sprawce wypadku, gdy ten przebywał w szpitalu a następnie musieli przyglądać się biernie, gdy wracał on wolny do domu. 

Bez wątpienia rację mają też ci, którzy twierdzą, iż wobec plagi pijanych kierowców pobłażliwość sądów jej rozmiaru bez wątpienia nie zmniejszy. 

Podobne artykuły