Rekordowa frekwencja na obornickim turnieju wsi

KISZEWO. Tegoroczny, piąty Gminny Turniej Wsi miał bez wątpienia rekordową frekwencję. Startowało w nim najwięcej zawodników w kilkuletniej historii międzywiejskich zmagań. 

Tu warto przypomnieć, że pierwszy tego rodzaju turniej rozegrano na terenie Obornickiego Ośrodka Kultury w 2002 roku. Wzięło w nim udział (trochę z łapanki) sześć sołectw a zwyciężyła Dąbrówka Leśna pokonując Objezierze i Rożnowo. Rok później turniej słusznie przeniesiono na wieś i na stadionie sportowym w Rożnowie stanęły naprzeciw siebie delegacie już ośmiu sołectw. Zwyciężyli gospodarze a kolejne miejsca zajęły Sławienko i Świerkówki. W 2004 roku Gminny Turniej Wsi rozegrano w Objezierzu a nasza gazeta donosiła wówczas, że wystartowało w nim aż 13 sołectw. Zwyciężyła znów Dąbrówka Leśna pokonując trtadycyjnie Rożnowo a ponadto Nieczajnę. W czwartej edycji rozegranej z wielkim rozmachem w Dąbrówce Leśnej zwyciężyło Kiszewo. Drugie miejsce przypadło w udziale Objezierzu a trzecie exequo Bąblinowi i Nieczajnie. Wytarowało aż 16 reprezentacji sołectw i trudno było uwierzyć w aż taką frekwencję. 

Wreszcie nadszedł czas piątej edycji. Najpierw powstał problem, ze wskazaniem miejsca rywalizacji. Ostatecznie sołtysi zadecydowali, że będzie to Kiszewo, zwycięzca poprzedniej edycji. Organizujący turniej wydział promocji urzędu miejskiego zaczął przyjmować zgłoszenia i tu znów padł rekord. Swój udział zgłosiły aż 24 sołectwa.  Naczelnik Krzysztof Sroka i jego zespół mieli pełne ręce roboty. Nie mniej mieli jej także gospodarze imprezy. 

Tu głęboki ukłon należy się miejscowej OSP. Tacy druhowie jak Marcin Skowron, Tomasz Łeńko, Ireneusz Schilke, Sylwester Wiśniewski i Tomasz Niemiec włożyli ogrom pracy w organizację a potem w zabezpieczenie turnieju. Wspomagało ich wiele osób z rodziną Adama, Marka i Moniki Mucha włącznie. Młodzi strażacy pracowali w lesie przy wyrobie drzewa na ognisko. Waldemar Ludian je przywiózł a Marek Wróblewski wykosił całą trawę na placu, który na miejsce turnieju przekazali państwo Gabriela i Stanisław Łapczyńscy. Oboje są wielkimi społecznikami i nie pierwszy raz użyczają miejsca pod różne imprezy. Dwoił się i troił też sołtys Ryszard Niemiec z całą radą sołecką. Firma układająca w Kiszewie wodociąg społecznie wyrównała plac i w minioną sobotę wkroczyły nań reprezentacje 23 sołectw (Ocieszyn nie przybył) oraz mieszkańcy Kiszewa i wielu, wielu gości. 

Gdy Tadeusz Ratajczak wziął do ręki mikrofon, było już wiadome, że będzie to w pełni profesjonalne prowadzenie zawodów. Obok niego stanął Tomasz Konitz by sędziować zmagania. Nim jednak po raz pierwszy dmuchnął w swój gwizdek, pan dyrektor OCS bez żadnych oporów ni ujmy osobiście nosił i rozstawiał potrzebny sprzęt. Wreszcie w pełnym słońcu poszczególne sołectwa ruszyły z placu koło szkoły przez wieś w kierunku OSP. Setki osób niosły tablice z nazwami swych miejscowości i własne transparenty. 

Wszystkich powitał burmistrz Henryk Łukaszewski otwierając turniej. Przy fantastycznym dopingu zaczęły się zmagania w przeróżnych konkurencjach. Do najbardziej widowiskowych należały wszelkie konkurencje grupowe. Startowały w nich całe rodziny a także indywidualnie panowie, panie i dzieci. Były konkurencie szybkie, jak sztafeta rodzinna i śmieszne, jak biegi w workach oraz pełne rozmachu, jak rzuty oponą. 

Do indywidualnych należało podnoszenie jednorącz 17,5 kilogramowego ciężarka. Ta konkurencja ma swych sympatyków, więc wieniec otaczający siłaczy wciąż gęstniał. Rychło okazało się, że zamiast 17,5 kilogramowego ciężarka, zawodnicy będą dźwigać 25 kg. Stało się wtedy jasne, że konkurencja jest dla największych siłaczy. Paru podnosiło taki ciężar tylko raz a niektórzy kilka razy. Od początku faworytem był potężnie zbudowany Mariusz Drzewiecki z Dąbrówki Leśnej. Znany z niejednego turnieju podniósł ciężarek aż 62 razy.  Po nim wytarował znacznie drobniejszy Krzysztof Janiszewski z Objezierza. 

Ku zaskoczeniu widowni 25 kilogramowy ciężarek dźwigał z niespotykana lekkością. Na jego twarzy nie było widać wysiłku. Zaciekawiał też dobrze przemyślaną techniką. Efekt był rewelacyjny. Podniósł ciężar aż 73 razy ustanawiając tym swoisty rekord.  Podobne emocje, a nawet większe jak zawsze wywoływało przeciąganie liny.  Na murawie zmagali się najwięksi siłacze z naszej gminy, przedstawiciele takich wsi jak rywalizujące nie pierwszy raz o palmę pierwszeństwa Kowalewko i Dąbrówka Leśna oraz nie pozostające zbyt daleko w tyle Lulin i Kowanowo. Siłaczom pomagały dopingiem ich drużyny i gdyby była konkurencja o nazwie „doping” to wygrałaby ją bez wątpienia Dąbrówka Leśna a indywidualnie pewna mała Beatka z tej wsi. 

Ostatecznie w ogólnej punktacji turnieju zwyciężyli gospodarze.  Zaraz za nimi uplasowała się wieś Lulin, która doskonałe miejsce zawdzięcza również sołtysowi i jego rodzinie, walczącym z uporem o każdy punkt. Wreszcie trzecie miejsce przypadło w udziale reprezentacji Urbania. Kolejne miejsca zajęły Objezierze, Popówko, Nieczajna, Dąbrówka Leśna – tego dnia wyraźnie w nieco słabszej formie, Kowalewko, Wychowaniec Bąblin, Kowanówko, Kiszewko i Rożnowo. Pozostałe drużyny zajmowały miejsca poniżej 13 tego. 

Władze Obornik gratulowały jednak wszystkim bez wyjątku i rozdzieliły pomiędzy nich kwotę 20 tysięcy złotych na potrzeby poszczególnych wsi. Były też dyplomy i medale za indywidualne osiągnięcia. Wręczała je Anna Rydzewska wraz ze swymi zastępcami podkreślając co raz, że jest dumna i rada widząc tak wspaniałą rywalizację, tak dobrą organizację i tak wspaniałą zabawę tak wielu ludzi. 

Tłumnie przybyłe do Kiszewa całe rodziny prócz widowiska sportowego mogły wybierać też w innych atrakcjach. Był dmuchany zamek i poczęstunek. Na głodnych czekały kiełbaski z rusztu oraz wyborna grochówka prosto z kotła. W upalny dzień nie zabrakło bursztynowego napoju a dla najmłodszych – kolorowych oranżad i słodkości. Na koniec przygotowano wieczorek taneczny przy żywej muzyce, który cieszył się powodzeniem od pierwszych rytmów. 

O strażakach z OSP Kiszewo już wspominaliśmy, choć nie sposób do nich nie wrócić. To oni sprawnie zorganizowali parkingi dla licznych aut i kierowali ruchem. Oni też dbali o porządek, choć trzeba przyznać, że dzięki dużej dyscyplinie nie mieli wiele pracy.

W tym miejscu nie sposób jednak nie wspomnieć o pewnym incydencie. Na skraju terenu turnieju doszło do ostrej bójki. Nie uczestniczył jednak w niej nikt z gospodarzy, ani gości. Pobili się tam pracownicy pewnej firmy z Gubina demontujący tory wronieckie. Druhowie z Kiszewa szybko ich rozdzielili, spacyfikowali i wezwali policję.  

W dalszej zabawie nie przeszkadzało już nic. Jej małe fragmenty z czterogodzinnego filmu będzie można obejrzeć na stronie www.oborniki.com.pl do czego gorąco zachęcamy.

Podobne artykuły