Co starosta Wańkowicz chciał ukryć i czy zabije Drewicza?

OBORNIKI. Mamy dowody na to, że starosta Gustaw Wańkowicz usiłował minąć się z prawdą i to publicznie. Krążył z podniesionym czołem wokół prawdy, jak pies wokół jeża, składając oświadczenie w trakcie sesji rady powiatu. 

Świadome ominiecie prawdy przez ojca naszego powiatu poprzedziły wydarzenia związane z głośną już interpelacją radnego Edmunda Kuźniaka. Podczas poprzedniej sesji zapytał starostę, czy prawdą jest, że jeden z radnych powiatowych uczy w Zespole Szkół im T. Kutrzeby w Obornikach bez uprawnień i czy takich nauczycieli jest więcej. Starosta wówczas nie odpowiedział zasłaniając się brakiem wiedzy na ten temat i obiecał, że rzecz tę zbada. 

Również nasza redakcja postanowiła ją zbadać podejrzewając, że starosta będzie starał się sprawę zamieść pod dywan, albo tak spreparować odpowiedź, by zadowoliła radnego i nie wyjaśniła niczego. Poprosiliśmy radnego o więcej danych a potem nie mając żadnych wątpliwości, że chodzi o zastępcę przewodniczącego rady powiatu i wiceszefa powiatowej SLD Piotra Netera, złożyliśmy w urzędzie Wojewódzkiego Kuratora zapytanie o to, czy taka osoba uczy bez uprawnień i czy dyrektor szkoły uzyskał na to zgodę. 

Odpowiedź nadeszła tej treści, iż potwierdziła fakt nauczania przedmiotów ekonomicznych bez uprawnień a ponadto wyjaśniła, że Wielkopolski Kurator Oświaty w odpowiedzi na wniosek Dyrektora Zespołu Szkół im. Tadeusza Kutrzeby w Obornikach wyraził zgodę na zatrudnienie Pana Piotra Netera w roku szkolnym 2007/2008 na stanowisku nauczyciela przedmiotów ekonomicznych. Wielkopolski Kurator Oświaty wyrażając zgodę na zatrudnienie nauczyciela nieposiadającego wymaganych kwalifikacji kierował się zasadami wynikającymi z treści art. 10 ust. 9 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 roku Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2006 r. Nr 97, poz. 674 z późniejszymi zmianami. Pismo podpisała Dyr. WSPB Barbara Zatorska a wymienione prze nią  paragrafy sugerują, iż dowiedziała się od dyrektora, że nie ma szansy na zdobycie  dla szkoły jakiegokolwiek ekonomisty, co wydaje nam się jednak dosyć  mętne. 

Zasięgnęliśmy nieco wiedzy w oświacie powiatowej dowiadując się (nie bez pewnych trudności), że sutkiem interpelacji radnego przebadano arkusze organizacyjne szkoły. Okazało się, że nie tylko Neter uczył bez wymaganych uprawnień. Były i inne przypadki, choć nie tak drastyczne i wynikające z różnych przyczyn. Nakazano dyrektorowi, by ten wstrzymał nauczanie przez Piotra Netera przedmiotów ekonomicznych. Ten polecenie wykonał a koledze Piotrowi przyznał godziny nauczania przedmiotów traktujących o przedsiębiorczości. Być może założył, że wuefista uczący o przedsiębiorczości narobi mniej szkód, niż ucząc ekonomii. 

O sprawie poinformowano starostę a ten korzystając podczas ostatniej sesji z okazji, iż radny Kuźniak opuścił salę sesyjną wszedł na mównicę, by dokonać zawiłej analizy interpelacji Kuźniaka. Na koniec odczytał swoje wyjaśnienie a brzmiało to tak: w odpowiedzi na pana interpelacje w sprawie domniemanego przez pana niezgodnego z prawem zatrudnienia w szkołach prowadzonych przez powiat, oświadczam, że takie przypadki nie mają i nie miały miejsca. 

Tak wyjaśniając sprawę nie wyjaśnił niczego z tego, o co pytał radny. Ten przecież pytał o zatrudnienie bez uprawnień a starosta odpowiedział o braku łamania prawa. To przecież dwie zupełnie różne rzeczy i zaraz do tego wrócimy. Miał też pan starosta pretensje do radnego, iż ten w internecie zarzucił mu pisanie nieprawdy. 

Gdy Wańkowicz zszedł wreszcie z mównicy zastąpił go tam szybciutko Neter, wyrażając oburzenie treścią i formą interpelacji kolego radnego, niczego jednak przy tym nie wyjaśniając. 

Trzecim w tej sprawie na mównicy stanął  (po pewnym czasie) naczelnik oświaty Paweł Drewicz. Najwyraźniej chciał w swej uczciwości, by prawda jednak w końcu zatriumfowała i to bez zbędnej demagogii, bo powiedział: gdyby mnie ktoś zapytał, czy ta osoba uczy bez uprawnień, musiałbym odpowiedzieć, ze tak. Gdyby mnie ktoś zapytał, czy zostało złamane prawo, musiałbym odpowiedzieć, że nie i podał kilka przykładów konieczności zatrudnienia nauczyciele bez wymaganych uprawnień.

Gdy Drewicz skończył, dały się wyraźnie dosłyszeć słowa przewodniczącego rady powiatowej Andrzeja Okpisza – gdybym miał takiego podwładnego, to bym go zwolnił albo zabił. 

Mając nadzieję, że starosta nie zwolni Pawła Drewicza, a tym bardziej go nie zabije, ubolewamy nad krętactwami dotyczącymi tej bulwersującej sprawy. Staramy się teraz zbadać jak wpłynęła ona na tegoroczny nabór do zawodówki, a będzie to najlepszym sprawdzianem dla nowego dyrektora tej szkoły. To co dotychczas udało się nam, ustalić niestety nie napawa optymizmem. 

Do tematu wrócimy już niebawem. Teraz zaryzykujemy domniemanie, iż na kolejnej sesji starosta Wańkowicz odpowie bez demagogicznego oburzenia na zadanie w interpelacji Kuźniaka proste i jasne pytanie – czy radny uczył bez wymaganych uprawnień? – i tylko tyle. Myślimy, że Wańkowicza na to stać. 

Podobne artykuły