Jedna zła decyzja – konsekwencje dla ofiar wypadku na całe życie

RUDA, OBORNIKI. Niedawno pisaliśmy o wypadku, do którego doszło w Rudzie. Było to 5 maja a zdarzenie dotyczyło samochodu ciężarowego Iveco, który wjeżdżając na pas drogi jadącej z przeciwka taksówki spowodował  zderzenie, w wyniku którego ucierpiały osoby z obu aut. 

Trzydziestodziewięcioletni Marek B. z Piły miał wówczas powiedzieć ratownikom, że nie miał doświadczenia w jeździe z wleczona za Iveco lawetą. – Może źle się wysłowił, powiedziała nam jego żona w rozmowie telefonicznej, tłumacząc, że mąż był bardzo doświadczonym kierowcą. Jego umiejętności jeszcze bardziej zachwalali ojciec i matka, tłumacząc, nam, że źle piszemy o jego braku wprawy, bo nie takie naczepy już woził po całej Europie. 

Te zapewnienia zaskoczyły nas, ponieważ trudno znaleźć odpowiedź, dlaczego tak doświadczony kierowca w biały dzień przy doskonałej widoczności na długim prostym odcinku drogi, widząc hamujące przed nim auto, wybiera taki manewr, że zmienia pas ruchu i  spycha do lasu jadącą prawidłowo taksówkę, raniąc przy tym ludzi. 

Ucierpiała jadąca Oplem kobieta, ucierpiał taksówkarz ucierpiało, choć najmniej, maleńkie dziecko. Co więc powodowało doświadczonym kierowcą, który zjeździł wiele autostrad, by popełnić tak kardynalne wykroczenie narażając tak wiele osób na wielkie niebezpieczeństwo. 

Kobieta ma uszkodzony kręgosłup i inne groźne obrażenia, dziecko ma uraz głowy, 50- letni kierowca Opla Omegi ma uszkodzenia kręgosłupa i klatki piersiowej a kierowca Iveco złamane podudzie. 

Matka pana Marka B. tłumaczy syna, że jest on bardzo dobrym kierowcą i nie mógł źle pojechać, żona prosi o wyrozumiałość dla męża, przez którego ucierpieli ludzie, a ojciec grozi naszej redakcji ostrzegając, że jest byłym milicjantem z Obornik i pogada z nami inaczej. Nie jest lekko też samemu panu Markowi, który leży teraz w obornickim szpitalu i martwi się złą decyzją, która miała tak przykre dla wielu konsekwencje. 

Podobne artykuły